Turnus rehabilitacyjny, dzień 4, 3.05.09

Dzień 4

Weszłam dziś rano budzić moje dziewczyny. A. powitała mnie chimerami, mówiąc, ze nigdzie nie pójdzie i basta. Wyszłam. Nie wiadomo po co weszła pod prysznic. Źle przykleiła podpaskę. Jest wulkanem agresji. Jeszcze przed śniadaniem pobiła mnie, pogryzła, poszczypała i wyrwała włosy. Z nią nie można walczyć. Zostawiałam ją. Dogoniła mnie z prędkością światła. Nie wie się kiedy zaatakuje. Jest nieprzewidywalna. nie mogę dać jej kary, bo psycholog zabronił. mówił,ze mam  ją czymś straszyć.
***
M. i E. nie mogły się obudzić, krzyczałam, potrząsałam je, a one nie reagowały. Byłam przerażona. myślałam, że może się zaćpały. Im rożne pomysły przychodzą do głowy. Wokół nich zawsze jest wianuszek chlopakow. […] Nie mieści się w żadnej głowie, ze człowiek może nie posiadać moralności. Te dzieci jej nie maja. Jakiekolwiek oddziaływanie na ich uczucia nie przynosi żadnych skutków. Zatrzymały się na wcześniejszym etapie rozwoju.
To niesamowite, jak muszą cierpieć. Cały świat przeciwko nim, pełno agresji, bo przecież nerwy poszczają w niektórych sytuacjach. A. nie pamięta co działo się wczoraj. Nie ma świadomości co tutaj robi i po co. Pyta milion razy dziennie o to samo, a ja z anielska cierpliwością odpowiadam za każdym razem tak samo.
Dziewczęta z pogotowia opiekuńczego faktycznie cierpią na brak miłości. Tak strasznie mi ich szkoda.
***
dzieci chorują
na brak miłości

nie znajda jej w pąku róży
w promykach południowego słońca

miłość rodzicielska przesypała się
już dawno
jak piasek
w miniaturowej klepsydrze
***
Ledwo żyje. Jestem tak chora, że się nie mieści w głowie.
***
Dzieci poszły na dyskotekę. Kadra powiedziała,ze je odprowadzi i mamy wyjść na trochę. Nie poszłam, leżę z gorączka w łóżku i nie mogę się ruszyć. Kocham te dzieciaki. Są niesamowite. 24letnia dziewczyna chora na zespół Downa chodzi sama po placu, mówi do siebie i się śmieje. Dzisiaj szła i powiedziała do siebie ‚ ksiądz proboszcz’ z czego miała takiego łacha, że szok, hehe. Pani N. dziś wyrzuciła jej kilkudniowego pączka. E. chodziła przybita, powiedziała, że ‚ martwi się za tego pączka’ i pokazała N. w kościele cały język, hehe. Śmieszne historie 🙂
***
Myślę sobie, że nigdy wcześniej nie widziałam ludzi, których choroba tak poturbowała. Są tu tacy chłopacy, mający już około 25 lat. Chodzą dziwnie. Jak robokopy. To niesamowite, że jest w nich tyle radości. ludzie się ich boją. Nogi mają jak ze stali, garby i trochę krzywe twarze. Widok może przerażać. Rozmawiam ze wszystkimi. Nie boje się ich. Boje się z kolei, że słowa innych mogą ich naprawdę krzywdzić.
***
Czuję się jak w zupełnie innym świecie. Wszystkie swoje problemy zostawiłam dawno za sobą. To, co tu ma miejsce jest zupełnie czymś innym, czymś nowym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s