Turnus rehabilitacyjny, dzień 10, 9.05.09

Dzień 10

Dzisiaj A. marudziła rano, ale wstała na zajęcia z wychowania fizycznego. Wszystkie dziewczyny marudzą rano jak maja wstać na 8;30, ale wszystkie poza A. zawsze się jakoś wyrobią. Zajęcia odbywają się poza niedzielą. Jest weekend. tzn, ze nie dzieciaki nie maja zajęć z nauczycielami. Jesteśmy dziś z nimi 24 na dobę.
***
Na tym turnusie nie wszystkie dzieci są tak jak nasze z przydzielonymi opiekunami. znaczna część jest z własnymi rodzicami. Poznajemy ich, rozmawiamy. Od nauczycieli słyszymy, że rodzice także są upośledzeni, a jeśli nie są, doprowadzili do gorszego stanu ich dziecka. Zaniedbanie. Tak. W większości przypadków to najlepsze słowo.
***
Pierwszy raz się we mnie naprawdę zagotowało wszyscy poszli z plaży na obiad, a A. powiedziała, że nie i koniec. Leżała na kocu krzycząc, że zostaje. Słyszało ja pół plaży! Tłukła nogami i rękoma w piasek. Głową tez. Darła się i darła. Żadne dotąd skuteczne sposoby nie działały. Krzyczała, że mnie nienawidzi, że nie chce mnie znać, że jest obrażona. Po 20 katorżniczych minutach udało mi się ja skłonić do pójścia ze mną. Schowałam się za krzakiem, więc myślała, że już poszłam. Czym prędzej się podniosła i przybiegła. Wcześniej  leżała jak kłoda, bo w ataku furii robiła się cała sztywna. Miałam ochotę naprawdę ją tam zostawić i nigdy po nią nie wracać. W środku drżałam ze złości, ale nie dałam po sobie poznać, że wyprowadziła mnie z równowagi. Przyszłyśmy na obiad. Siedziałyśmy naprzeciwko siebie. Nie miałam ochoty na nią patrzeć, nie miałam ochoty z nią rozmawiać.Najlepiej jakby przy mnie nie oddychała! Chciała na siebie zwrócić uwagę i powiedziała, że nie może pokroić sobie gołąbka. Ja jej nie pokroiłam. Musiała poradzić sobie bez noża. Już wiem jak się rodzi oziębłość emocjonalna. Już wiem jak to jest, kiedy nie można patrzeć na ta druga osobę, mimo, ze współczuje się jej ze wszystkich sil.

***
Przeprosiny A. nie maja jakiegokolwiek znaczenia. Ona nie pamięta co było pól dnia wcześniej. nie umie sama stwierdzić czy jest ciepło czy zimno. Nie wie, co to jutro, co wczoraj. Kłamie, jak wiele dzieciaków na tym obozie.
***
O 17 nasi chłopacy mieli mecz z chłopakami z innego turnusu. Barman był sędzią. Fajnie. Angażuje się w to wszystko i ma dobre podejście do tych dzieciaków. O 19;30 mieliśmy ognisko. Poszłam dopiero pod koniec. Wcześniej musiałam odkurzyć pokój, trochę odpocząć. Nie mamy na to czasu. N. się śmieje, że nawet nie możemy załatwić potrzeby fizjologicznej! Jest 22;43. Na stoliku stoi kawa, której nie zdążyłam wypić po obiedzie. Wie dziś. wymuszona sjesta po obiedzie i tak sjestą nie jest, bo przecież średnio co 3 minuty któryś z naszych wychowanków puka i o coś pyta; mogę ubrać czapkę? A szal? Mogę zrobić sobie herbatę? Mogę wyjść na korytarz? itp itd
***
Ogólnie bardzo nam się na N. podoba. Mamy tu przeboje, których tak naprawdę żadne słowa nie potrafią opisać. Wspieramy się wzajemnie. Mamy podobne poglądy pedagogiczne, więc zwracamy sobie uwagę, kiedy któraś z nas popełni błąd. Każdy je popełnia. Trzeba się do nich przyznać. Ja 2 razy przepraszałam dziewczyny, bo zmieniłam plany, które obiecałam. To nie takie łatwe przyznać się przed kimś, kto czuje do nas respekt i dystans. Chcemy odwiedzać dzieciaki w szkole specjalnej, zobaczyć jak odbywają się zajęcia. Oligofrenopedagogika? Kiedyś nie. Dziś; nigdy nie mów nigdy:) Znajdujemy się w tej roli. Naprawdę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s