Dyżur w Ośrodku Intwerwencji Kryzysowej 2/2

Niedziela była spokojna, za spokojna. W zasadzie żadnych spraw. Kobieta, której udzielałyśmy pomocy edukacyjnej nie pokazała się nam na oczy. Cały dzień lało jak z cebra, a po południu wszystkie mieszkanki Schroniska poszły z pociechami na Dzień Dziecka, ponieważ dostały zaproszenie z policji.
Zajmowałam się swoimi sprawami, czuwałam. Na godzinę przed wyjściem pojawiły się dwie pracownice i przyniosły z całego szkolenia naczynia do zmywania. Pochowałyśmy je potem.
Generalnie odczuć za ciekawych nie miałyśmy w tych relacjach, bo byłyśmy tam z dobrej woli, a traktowano nas jakbyśmy odbywały tam wyrok więzienny. Cóż, wdzięczność jest rzadko spotykana w tych czasach, więc nie ma co za często jej oczekiwać.
W każdym razie spędzone tam 18 godzin przekonało nas, że nie chciałybyśmy tam pracować. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s