Baza pierwsza – Wisła

20 lipca przyjechałam do Wisły, przepięknej górskiej
miejscowości, w której znajduje się dom rodzinny Adama Małysza. Dwa dni
wcześniejszy instruktor k-o miał mnie wdrażać do pracy, ponieważ nigdy nie
zajmowałam tak poważnego stanowiska. W mojej roli leży realizacja programu
kolonii i koordynacja pracą wychowawców. Okazało się, że wcześniejszy kaowiec
już wyjechał i z biegu robiłam śluby kolonijne dla dzieciaków z Tarczyna.

Pierwsze dwa dni nie wiedziałam o co chodzi. Pan kierownik
był cholernie wymagający i dużo się denerwowałam. Poza tym nawalił sprzęt do
dyskoteki. Później wpadłam w tą pracę jak w wir i czułam się jak ryba w wodzie.
Bardzo polubiłam kierownika, który okazał się być ideałem pedagoga (wymagania +
dobro, wrażliwość). Bardzo wiele się od niego nauczyłam.

Pod moją opieką znalazły się:

a)
II turnus Łódź – Ponad 60 gimnazjalistów.
Niestety tylko 3 dni miałam okazję z nimi obcować. Młodzież gimnazjalna.
Zorganizowałam im chrzest kolonijny i był to najlepszy chrzest, jaki
kiedykolwiek robiłam! Trzech chłopaków wczuło się w rolę diabełków, jakby
ćwiczyli to od lat. Jeden z wychowawców był Wielkim Szamanem, a kolonistka
dziewczyną Szamana. To była naprawdę niesamowita zabawa! 4 wychowawców, w tym
jedna młoda kobieta. Zdążyłam ich polubić!

b)
Turnus Tarczyn – Ok. 45 osób. Większość dzieci z
podstawówki, zrobiłam im śluby kolonijne jak już wspominałam, chrzest kolonijny
(niestety na świetlicy, bo lało jak z cebra), prezentację grup, konkurs
talentów.

c)
III turnus Łódź – Ponad 60 gimnazjalistów. Dali
nam w kość na początku, a później okazali się być najlepszymi ze
wszystkich.  Uwielbiałam grupę pierwszą i
na wiadomość, że mam z nimi zajęcia cieszyłam się ogromnie! : -) Kiedy mnie
pytają, dlaczego to robię, odpowiadam, że dla pożegnań przy których roni się
łzy. Tak, z tymi dzieciakami płakałam jak bóbr, gdy nadszedł czas odjazdu.
Nigdy nie zapomnę widoku twardych i prawie dorosłych, rozwrzeszczanych, a
zarazem najukochańszych na świecie gimnazjalistów, którzy rzucili się w wir
przytulania i utworzyli kółeczko w chwili mojego odjazdu .

Większość dzieciaków była z
rodzin dysfunkcyjnych. Etyka zawodowa nie pozwala mi przytaczać opowieści,
jakimi raczyły mnie podczas trwania turnusu. Nie mniej jednak wierzę, że
większość z nich mimo przykrych przeżyć do czegoś w życiu dojdzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s