Opieka nad (…)

W sobotę opiekowałam się (…) – 12-letnim geniuszem. Zrobił strajk głodowy, ale opanowaliśmy sytuację. To przecież takie straszne! Jak mama mogła ugotować ryż do zupy pomidorowej, a nie makaron? Poza tym, nie kupiła cebulki do pierogów, więc to już totalna tragedia! „Mama o mnie nie dba!” – krzyczał i ani myślał o tym, by wrzucić coś na ząb. Potem bawił się w komandosa strzelając do psa wodą z karabinu. Umowa ‚ale!’ i broń została zawieszona. Markotny, nie w sosie, przybity na skutek grypy i jesiennego przesilenia. Ileś miesięcy prosił, bym przyniosła grę „Labirynt”. Przegrał, więc okazała się być grą tylko na raz.
Ach, przeboje:-) Szkoda, że rośnie, bo niedługo zaniknie całkowicie moja rola…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s