Dzień dziewiąty (19.05) cz.2

Dziś mały tak kopnął mocno w szafę, że wypadły drzwi. Uderzył kolegę przy śniadaniu. Prosto w oczy. Gdyby ten miał wtedy okulary, mogłoby dojść do tragedii. Wyzywał mnie od świni i tych innych na korytarzu. Wszystkich chce zabić, wszystkich nienawidzi.

*

Słyszałam będąc w pokoju jak ojciec krzyczy na swoją córkę. Od najgorszych wyzywał ją za to, że nie miała spakowanych krótkich spodni. Nie wytrzymałam. Otwarłam szeroko okno i przy wszystkich światkach zawołałam do niego :”czy nie może pan głośniej krzyczeć? Może panu przynieść mikrofon?”. Oniemiał. Przecież jak taka małolata może mu zwracać uwagę. Widać – musi.

*

Dzisiaj, gdy byliśmy na plaży w ułamku sekundy jeden z moich podopiecznych zabrał mój telefon i zadzwonił do mojej koleżanki. Przedstawił się imieniem i nazwiskiem i chciał zacząć wielką rozmowę, hehe :- ) Wystraszyła się biedaczka, bo myślała, że coś się stało. Później pytał czy Pan Jezus będzie na ognichu i dyskotece, hehe. Mam odpowiedzieć, bo chce wiedzieć już dziś! 😀

*

Moja grupa jest taka kochana. Zintegrowała się w imię radzenia sobie ze sprawiającym największe problemy chłopakiem. Mówią, że mi współczują, bo co chwilę od niego obrywam. Powiedziałam jednemu, że byłabym wdzięczna, gdyby był grzeczny, jako, że większość energii muszę skupiać na tym małym. Zrozumiał, poprawił się niesamowicie! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s