Dzień ósmy (18.05)

Wczoraj jedna z uczennic wyzwała mnie od szmat i tych takich podobnych. Powiedziałam, że może sobie przeklinać, mnie to nie rusza. Chwyciłam ją za ramiona. Rzucała się. Ma nadwagę. Gdyby uderzyła mnie w twarz, z pewnością leżałabym na ziemi.

To cierpienie z niej kipi. Spytałam się kiedy kłamie. Od dwóch lat odwiedzam, w miarę regularnie szkołę specjalną. Zawsze witała mnie czule i pytała czy w tym roku jadę na turnus. Przytulała się, uśmiechała. Rozpłakała się w rozmowie ze mną, choć ani razu nie podniosłam głosu. Przepraszać tutaj wszyscy potrafią mistrzowsko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s