Tuż przed Piknikiem Rodzinnym…

Przygotowania do Pikniku Rodzinnego trwały już od początku maja. Spraw
milion: od projektowania dyplomów, zaświadczeń, zaproszeń, przez
wielogodzinne zakupy prezentów i jedzenia, znalezienie wielu
wolontariuszy, aż po najtrudniejsze – napisanie scenariusza imprezy.
Udało się, ogarnęłam to krok po kroku.
Dziś w o 4 nad ranem obudził mnie deszcze. Pomyślałam, że przejdzie.
Wstałam o 7. Lało jak z cebra. Piknik miał się odbyć w winnicy, pod gołym niebem. Wiedziałam, że jestem jedyną osobą, do
której należy decyzja co robić.Owszem, miałam w razie czego zapewnioną świetlicę w pobliskiej miejscowości, jednak jak dowiedzieliby się o tym uczestnicy, jakby to było?
Powiedziałam sobie: spokojnie, Iwona, spokojnie. Wzięłam prysznic, zrobiłam kilka asan jogi, zalałam kawę.
Usiadłam w oknie i po raz setny wysłałam do wszechświata życzenie: wierzę w to, że będzie piękna pogoda. Zaczęło się przejaśniać, nie wierzyłam.
Zadzwoniłam do właściciela winnicy, ryzyk-fizyk, musi się udać. Sms od Basi z wątpliwościami. Idziemy wg planu – napisałam w końcu do prezesa.
Przyjechaliśmy na miejsce. Pod nami kałuże, nad nami wisiały chmury. Tak silnie wierzyłam w to, że pogoda dopiszę! Jak szamanka – zaczarowałam ją i się udało! Zapowiadali deszcze i chmury, a w dzisiejszym dniu było słońce, piękne słońce.
‚Kiedy czegoś gorąco pragniesz, cały wszechświat działa potajemnie, aby udało Ci się to osiągnąć’ P. Coelho
– możecie się śmiać, ale ja w to wierzę, bo sprawdza się u mnie od bardzo, bardzo dawna! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s