AUTORYTET PEDAGOGA. Dzień jedenasty (30.07.2011)

Na początku zawsze jestem stanowcza i ostra. U mnie nie można sobie w kaszę dmuchać. Dopiero po kilku dniach staję się milsza, pokazuję swoje zaufanie, jeśli na nie zasłużą.  Autorytet trudno zyskać, łatwo stracić.
Pracując z dziećmi i młodzieżą, zwłaszcza trudną nie można dać na
początku luzu, bo później kończy się to tragicznie. Nie będę podawać
przykładów. Kiedy poczują, że mogą robić, co chcą, nie wahają się realizować swoich niecodziennych pomysłów. Nie tylko koloniści, ale także inni młodzi ludzie muszą mieć proste zasady, konsekwentnie realizowane. Musi istnieć granica. Kadra nie jest ich kumpelstwem z podwórka.

Jako pedagog, choć nie jestem ideałem, daję przykład swoim
postępowaniem. Wymagając porządku w pokoju, sama go utrzymuję. Wymagając
nie palenia papierosów, sama nie palę (jeśli chodzi o mnie). Niektórzy
uważają, że autorytet można wymusić tylko krzykiem. Wcale nie. Jestem
żywym przykładem tego, że można zaskarbić sobie szacunek młodocianych
bez wyżywania się na nich. Wiem, że niekiedy moje polecenia mogą mieć
taki wydźwięk, ale z czasem wszyscy widzą, że ja w każdej sytuacji mówię po prostu głośno (po ojcu, hehe). Później dopiero widzą, że żyjąc w zgodzie ze mną i przestrzegając zasad (głównie chodzi o bezpieczeństwo) jestem naprawdę miłym, ludzkim, lubiącym dzieci stworzonkiem 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s