Dzień jedenasty (30.07.2011)

Byliśmy na wycieczce w centrum. Jakiś to obóz koncentracyjny, gdy dzieciaki muszą przejść do miasta pół godziny pieszo! Hehe! Na narzekanie trzeba się uodpornić, wtedy zanika. Prowadziłam całą pięćdziesiątkę i resztę kadry. Wreszcie zwrócono mi uwagę, że mam o wiele za szybkie tempo. Ach, to moje bieganie i kije sprawiło, że zapomniałam, o możliwościach reszty. Poprawiłam się, przeprosiłam 🙂
Po południu również dla wszystkich czterech grup prowadziłam zajęcia integracyjne i na poznanie imion. Kolejny raz wspomniałam o tym, by przygotowali się do prezentacji grup i konkursu talentów (uwielbiam!).
Zaskakujące było, gdy w zabawie ‚niech wstanie ten, co tak jak ja’ ktoś rzucił hasłem ‚nie lubi swojego rodzeństwa’ (kiedy to obok), albo ‚lubi pić piwo’ (wykrzyczane przez 10-latka, spotkało się z dużym entuzjazmem).
Jak wiele było kolonistów, którzy w negatywny sposób próbowali zwrócić na siebie uwagę.
Wieczorem dyskoteka zapoznawcza i obsługa używania lakieru do włosów, hehe 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s