Dzień dwudziesty drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty, siódmy (17.08.-22.08.11.)

Dawno mnie tu nie było. Nie pisałam
przeszło tydzień. Tyle się działo, że aż nie miałam czasu napisać nawet
krótkiej notki tutaj. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie? 🙂

Co się działo od 15 sierpnia?
Pożegnałam dwa turnusy, przyjęłam kolejny. 17 sierpnia zrobiłam najlepszy
chrzest morski w życiu. Podobał mi się najbardziej. Wszystko to dzięki
kierownikowi, który na apelu uświadomił dzieci i młodzież, że nie ma się czego
bać, bo teraz chrzty robi się symbolicznie. Bez żadnych niehumanitarnych akcji.
Ponadto dużo było dyskotek, ognisk, parad oszustów, konkursów plastycznych itp.
19 sierpnia pożegnałam najbardziej rozbrykany turnus, jaki był tutaj na bazie.
Jak to się dzieje, że zawsze najbardziej zżywam się z tymi niegrzecznymi,
niegrzecznymi z przypiętą etykietą patologii. Może dlatego, że każdorazowe
obcowanie z trudnymi, zbuntowanymi, młodymi ludźmi jest dla mnie wyzwaniem i
sprawdzaniem siebie. Nie czuję się dobrze w pracy z ułożonymi, dobrymi dziećmi.
Tutaj mam pole do popisu, gdyż większość kolonistów ma nad sobą kuratora,
zawiasy, jest z domu dziecka czy pogotowia opiekuńczego. Te dzieci przeżyły
więcej niż nie jeden dorosły i widziały zła więcej, niż jesteśmy w stanie to
sobie wyobrazić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s