Zakochać się…

Cóż ja poradzę na to, że ujęcie różnych zjawisk lubię znajdować w książkach popartych badaniami psychologicznymi? „Zakochać się” – jak trywialnie brzmi ten tytuł! Ale jak mawiają – książki po okładce się nie ocenia…
Publikacja A. M. Pines – terapeutki małżeństw – pozwala przyjrzeć się miłości w sposób inny niż zazwyczaj. Czy wiecie, że na świadome wybory miłosne (o czym mowa w pierwszej części) mają wpływ bliskość (np. miejsca zamieszkania) i pobudzenie (towarzyszące nam w niektórych sytuacjach)?
Uroda.
Charakter.
Czy można stwierdzić co jest ważniejsze?

Jak świat stare jest powiedzenie ‘przeciwieństwa się przyciągają’. Rzeczywiście: to, co odmienne u drugiego człowieka jest dla nas atrakcyjne, jednak w wyborach życiowych zazwyczaj kierujemy się podobieństwem dojrzałości emocjonalnej, zdrowia psychicznego, poglądów itd. Zadziwiające jest, że cecha u partnera, która na początku miała dla nas pozytywne znaczenie, po latach może być główną przyczyną kłótni (np. zazdrość).

Psycholog omawia również nieświadome wybory podejmowane przez ludzi. To, w jakim stopniu zbliżymy się do kogoś jest determinowane, jak wiemy, naszym dzieciństwem, relacjami z innymi, a także wewnętrznym obrazem miłości.
Miłość to proces, a niemal w każdym procesie pojawiają się kryzysy. Przetrwane – umacniają związek tworzą szansę rozwoju, nie rozwiązane natomiast – prowadzą do jego rozpadu.

Według mnie miłość jest najbardziej pozaziemską wartością. Warto jednak było ugryźć ten temat z tego punktu widzenia. A Wy jak poznaliście się ze swoimi partnerami? Czym się kierowaliście? Co dla Was oznacza kochać i być kochanym?

60 uwag do wpisu “Zakochać się…

  1. iwonaturzanska

    No różnie bywa z tą linią czyjejś kariery, a tym bardziej z zarobkami, bo trudno przewidzieć jak co się potoczy 🙂 Dobrze, że masz taką sytuację, że nie musisz iść pracować byle gdzie. A interesuje Cię nauczać języków czy to zupełnie odpada?
    (wiem, wiem, musiałabyś zrobić kurs pedagogiczny)

    Polubienie

  2. Absolwentka

    Zupełnie mozliwe. Zawsze sie miałam bardziej za lesera jak za kujona, jak przyszło cos wykuc to była tragedia.Mówia ze jestem zdolna, ze mam tzw. łatwość językowa, wygadana jestem to i na egzaminach jakos szło.Jak dostałam stypendium naukowe to sama nie mogłam w to uwierzyć. Wywiesili liste na tablicy, nawet nie patrzyłam. Dopiero kolezanki mnie zmusiły do sprawdzenia, bo całkiem mi z glowy wypadło ze egzaminy miałam całkiem dobrze zdane.Miałam kolezanke tez ze stypenium naukowym ale ta to kuła dzień i noc. Musiała wszystko umiec łącznie ze spisem tresci.Doprowadzała mnie do szału, pierwsze pytanie i to w tramwaju – uczyłas się, umiesz to czy tamto no i wielkie zgorszenie – w kinie byłas???, na randce byłaś???nic nie robiłas???Jej sie to w głowie nie mieściło. Do egzaminu w CST kuła pewnie ze trzy tygodnie, zdała chyba na 4. Ja do egzaminu w niedziele szukałam notatek ….w sobote i zdałam na 5. W sumie język mam opanowany (obrona pracy magisterskiej na 5 trwała z zegarkiem w reku 4 minuty) a i tak siedze w domu i cholery dostaje.

    Polubienie

  3. Absolwentka

    Wydaje mi sie że na UŚ poziom nauczania jest wysoki. Na magisterskie przyszły do nas osoby po prywatnej i ledwie umiały dwa zdania wydukać i to z akcentem takim ze smiech na sali.Była też osoba z UJ i wcale nie była od nas madrzejsza a wręcz przeciwnie.

    Polubienie

  4. iwonaturzanska

    to miła niespodzianka otrzymać takie wynagrodzenie! Swoją drogą nie znoszę osób żyjących tylko nauką, nie mają innego życia? mozna sie przykladac, ale bez przesady być monotematycznym …

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s