Kiedy zaczyna się przemoc w rodzinie?

Łamanie praw dzieci nie jest mi obce zarówno z powodu kierunku studiów, jak i praktyki. Kolejny raz podjęłam decyzję zapoznania się z badaniami na ten temat.

Sporą ich ilość możemy znaleźć w książce „Samoocena dzieci krzywdzonych w rodzinie” Anny Grabowiec, która składa się z części teoretycznej, metodologicznej oraz empirycznej.
W pierwszej znajduje się opis zjawiska przemocy w rodzinie, kontekst historyczno-kulturowy, etiologia, uwarunkowania oraz konsekwencje. Zawarte są również psychopedagogiczne aspekty samooceny, czynniki ją kształtujące itp., dzięki którym powtórzyłam sobie informacje potrzebne do mojej pracy magisterskiej.
Część kolejna obwieszcza, iż do badań został wykorzystany Kwestionariusz Krzywdzenia Dziecka M. Sajkowskiej i J. Siemaszko i Skala Samooceny (TSCS) W. H. Fittsa. Część ostatnia to jak się domyślamy – analiza badawcza: stwierdzenie występowania przemocy, poziom samooceny a płeć, wiek, miejsce zamieszkania, status społeczno-ekonomiczny i struktura społeczna, także w odniesieniu do różnych rodzajów przemocy.
Na pewno powyższa publikacja godna jest polecenia, szczególnie dla osób wchodzących w tematykę pedagogiki, psychologii, pracy z dziećmi. Składem przypomina pracę magisterską nauk społecznych, więc tutaj obszar zainteresowanych może się pomniejszać. Naświetlone zostają w niej konsekwencje krzywdzenia dziecka, które mają miejsce przede wszystkim w świecie wewnętrznym jednostki.
Jak reagujecie na słowo „przemoc”? Czy reagujecie w ogóle? Cóż ona oznacza? Według większości klasyfikacji wyróżnić można fizyczną, psychiczną, seksualną oraz zaniedbanie. Psychiczna, najmniej widoczna, boli najbardziej. Gdzie postawiona jest granica?
Swoje zdanie na ten temat wyrażę w kolejnym poście, a tymczasem chciałabym poznać Wasze refleksje 🙂

Książka dostępna na http://www.ibuk.pl

23 uwagi do wpisu “Kiedy zaczyna się przemoc w rodzinie?

  1. iwonaturzanska

    To nie było pytanie z grzeczności, p. prof. pytała, ponieważ chciała wiedzieć co poprawić następnym razem, gdyż była organizatorem konferencji, wiesz 🙂 Mówiłam to właśnie w tym celu, by pani, która mówiła poćwiczyła np nad modulacją głosu.
    Ja wierzę w konstruktywną krytykę, ale każdy ma własne zdanie, prawda?
    Akurat w moim życiu zdrowa, mądra krytyka osób, które miały doświadczenie czy były dla mnie ważne sprawiła, że niektórych błędów nie popełniam dziś, a mogłabym żyjąc w niewiedzy, że coś robię źle 🙂

    Polubienie

  2. pedagożka

    "było nudnie, monotonnie, nieskładnie"
    Droga Ivo,
    Niestety powyższe słowa nie są słowami konstruktywnej krytyki, lecz bezowocnej krytyki. Podstawową zasadą powyższego zabiegu jest jednoczesne sugerowanie sposobu rozwiązania problemu. Poza tym nie mogą być to słowa atakujące, a te powyżej właśnie takie są. Co chciałaś osiągnąć wypowiadając takie słowa? Postaw się w roli organizującej konferencję lub osoby mówiącej, która słyszy Twoją wypowiedź: Wystąpienie było nudne, monotonne, nieskładne". Jakkolwiek by ktoś się do tego przygotowywał nie było to najlepsze określenie jego pracy, trudu i wysiłku, które włożył w wystąpienie. Kolejną sprawą jest fakt, że krytyka nie może być kierowana imiennie (bądź być naznaczająca) w sytuacji, gdy wygłasza się ją publicznie. Mówienie o modulacji głosu pewnej osoby w sytuacji, gdy jej nie ma na sali (tak wnioskuję z wypowiedzi pod wpisem) jest po prostu nietaktem, a także nie ma celu. Gdyż osoba, której dotyczy taka uwaga, nie może się do niej ustosunkować. Powinno się zapytać także czy może zasugerować jakieś rozwiązanie, by podobne sytuacje się nie powtarzały. Dajemy tym samym do rozumienia, że zależy nam na dialogu i na wybraniu rozwiązania, które pozwoli na uniknięcie tych samych błędów w przyszłości. Przedstawienie różnych propozycji rozwiązania problemu, zarówno z naszej, jak i jej strony, pozwoli na wybranie tego najbardziej optymalnego, a krytykowana w ten sposób osoba, nie będzie czuć się jak ofiara niesprawiedliwej nagonki. Konstruktywną krytykę powinno także zakończyć wzmocnienie i mam nadzieję, że o nim nie zapomniałaś 🙂 Co o tym myślisz?
    A teraz odpowiedź dlaczego boimy się wyrażać negatywne emocje? Bo wielu z nas ma świadomość jakie to jest trudne, aby tak dobierać słowa by nikogo nie zranić, oraz tak by odniosły zamierzony cel.

    Polubienie

  3. iwonaturzanska

    Tak, masz rację oczywiście, ale ja tutaj nie ujęłam całej swojej wypowiedzi, wiesz 🙂 Proponowałam rozwiązania tej sytuacji, to nie był atak. Miałaś jednak prawo tak pomyśleć, gdyż za mało chyba napisałam o tym jak przebiegła rozmowa z panią prof. Dziękuję za uwagi 🙂

    Polubienie

  4. Pozytywka

    Co do ostatniego pytania to wydaje mi się, że tak samo trudno jest być szczerym w relacjach z najbliższymi jak i prosto jest mówić coś komuś kogo słabo znamy. 🙂
    Ja wierzę w konstruktywną krytykę ale samej trudno jest mi takiej udzielać wobec osób mi najbliższych. Np. zasugerowanie bliskiej koleżance, że nie najlepiej wygląda w danym ciuchu czy, że dla własnego dobra powinna coś zrobić z nadwagą jest dla mnie niewykonalne bo wiem jak ona by na to zareagowała. Natomiast powiedzenie komuś prawie obcemu czegoś wprost przychodzi mi łatwo, np. osobom, które znam z internetu. Sama wolę jak ktoś mi powie coś wprost niż mam się domyślam. Ważne tylko by krytyka była konstruktywna. Nie lubię krytyki pod przykrywką której kryje się manipulacja psychologiczna polegająca na "totalnym zgnojeniu" po to żeby rzekomo zmobilizować do działania. Taka terapia może i mobilizuje w ostatecznym rozrachunku, jednak w pierwszej chwili czuję się jak śmieć i mam ochotę skończyć ze sobą. Zupełnie inaczej jest z krytyką wspierającą. Kiedy ktoś jasno i klarownie wskaże mi błędy i oceni mnie obiektywnie traktując mnie poważnie i na równi, a jeszcze jednocześnie wesprze dobrym słowem i utwierdzi, że na pewno dam radę, wtedy to rzeczywiście ma sens.
    Dlaczego boimy się wyrażać negatywne opinie? Myślę, że w obawie przed reakcją osób, których one dotyczą bądź osób posiadających odmienne zdanie. Weźmy taką politykę. To trudny temat i kiedy ludzie o odmiennych opcjach politycznych zaczną ze sobą dyskutować może zakończyć się to wielką kłótnią.

    Polubienie

  5. pawel2121

    Negatywne opinie nie są wygłaszane często z powodu strachu przed konsekwencjami. Mało osób rozumie to, że im więcej osób się wypowie tym zmiany będą lepsze. W życiu codziennym, w domu szkole czy na uczelni jesteśmy świadkami setek "milczków" którzy nie tylko nie wypowiadają słów krytyki, ale także pochwały. Zdaje sobie sprawę, że nie każdy jest śmiały, rozgadany itd, ale to dzięki rozmowie na jakiś temat się rozwijamy.
    To rozmowa daje nam sposobność do wyrażania swoich opinii i tego co leży nam na duszy.
    Nie obwiniam tutaj oczywiście samych osób, które tego nie robią lecz "systemu" oraz zwyczajów panujących w naszym społeczeństwie. Osoby, które próbują podważać w jakikolwiek sposób autorytet osób wypowiadających się na forum od razu są postrzegane jako aroganccy i tacy którzy zjedli wszystkie rozumy. i to jest właśnie BŁĄD! Wielki błąd, ponieważ bez tego wszystkiego zamiast się rozwijać cofamy się….Pozostajemy w cieniu miernych wyników oraz "zwyczajnego życia". Mnóstwo osób posiada pasje, zainteresowania itd. Boją się jednak ją wyrazić lub skomentować innych właśnie ze względu na presję społeczeństwa. Nie zgodzę się z nikim, kto napisze "tak,tak ale nie masz racji bo nie powinniśmy tego robić bo coś tam…." Właśnie że powinniśmy!! 😉 Jeśli mamy swoją opinię słowa krytyki , jeśli mamy swoje pomysły i propozycje na poprawę danej sytuacji nie bójmy się ich wypowiadać. Czy czekają nas jakieś STRASZLIWE konsekwencję? w większości przypadków nie i w większości przypadków możemy przezwyciężyć swoją obecną sytuację, na rzecz nowej lepsze.. 😉

    Polubienie

  6. iwonaturzanska

    Dziękuję Ci za tak cenne uwagi, ze wszystkimi się zgadzam! Masz rację – nie każdy musi być nie wiadomo jak wygadany, jednak warto mówić o tym, co się nie podoba! Nie rozumiem najbardziej tych, którzy wolą zatrzymywać negatywne opinie, a później obgadują za plecami lub wybuchają po pewnym czasie.
    Pawle, rozumiem, że pierwszy raz tutaj jesteś, czy my się znamy? 🙂

    Polubienie

  7. Koncept

    Nie każdy potrafi dobrze przyjąć krytykę. Nawet tę konstruktywną. I nie każdy krytykuje, bo być może boi się zranienia uczuć innych. Ciekawe jest to, że rzadko spotyka się krytykę konstruktywną częściej tę, która pozostaje nieuzasadniona.

    Polubienie

  8. iwonaturzanska

    Masz rację: ludzie częściej wolą chamsko krytykować, oceniać, niż zastanowić się nad tym jak można by inaczej to wszystko ująć. No cóż, ciężka to praca mimo wszystko…

    Polubienie

  9. iwonaturzanska

    Rozpisałam się i skasowało mi komentarz, bo rozłączyło internet. Dziękuję za podzielenie się tak cennymi uwagami: rzeczywiście: są różne rodzaje krytyki. Szerzej otworzyłam oczy, gdy wspomiałaś o tym, że "myślisz o skończeniu ze sobą", gdy ktoś próbuje manipulować. No cóż, nie każdy jest święty, prawda? Niekiedy nie zawsze ta osoba jest świadoma swojej manipulacji.

    Polubienie

  10. 77atena

    I tu bywa różnie. Zazwyczaj wyrażam wprost, to co myślę, co mi sie nie podoba, a co podoba. jednak czasem nie mówię, aby kogoś nie urazić. I to byłby jedyny powód, który w jakis sposób językowo mnie ogranicza.

    Polubienie

  11. genevieve

    Niestety, ja sama nie jestem zbyt odważna w wyrażaniu otwartej krytyki. A takowa czasem jest potrzebna, zwłaszcza w przypadku wykonywania takich zawodów, jak nauczyciel- pedagog. Wielu ludzi jest bardzo wrażliwych na krytykę i wobec nich trzeba to robić niezwykle delikatnie, aby ich nie urazić. Myślę, że dobrym rozwiązaniem jest całościowa ocena jakiegoś działania tzn. podkreślenie na początku dobrych stron a później wskazanie na ewentualne błędy. Wytykanie samych błędów często bywa odbierane jako niesprawiedliwe, zwłaszcza kiedy dana osoba napracowała się nad jakimś projektem. Pozdrawiam i życzę miłego dnia:-)

    Polubienie

  12. iwonaturzanska

    Tak, masz rację, trzeba też widzieć dobre rzeczy:-) Ta metoda podawania informacji nawet się fachowo nazywa metodą kanapki. Dobra informacja (chleb), zła informacja, dobra informacja (chleb). Podobno szczególnie rodzicom powinno się w ten sposób przekazywać wieści o rozrabianiu pociech, ale można to świetnie wykorzystać w innych sytuacjach:)

    Polubienie

  13. pawel2121

    Znamy 😉 Nie wiem czy kojarzysz mój "podpis" ale nie zmienił się. Mój blog z pewnych względów zniknął z BGS ale nie poddając się negatywnym emocjom zacząłem wszystko od początku i bardzo się z tego cieszę 😉

    Polubienie

  14. szczypta_optymizmu@onet.pl

    Ja zawsze wyrażam swoje zdanie, nawet jeśli jest inne, niż u wszystkich. Nie jestem osobą bezkompromisową, wręcz przeciwnie, myślę, że pierwszym krokiem do kompromisu jest szczere wyrażenie wszystkich opinii. I tak przysparza mi to sporo problemów, bo wielu moich rówieśników myśli w kategoriach "z nami, albo przeciw". Dla mnie nie ma różnicy w wyrażaniu mojej opinii przy osobach bliskich lub "dalekich", kwestią decydującą jest ich charakter. szczypta-optymizmu.blog.onet.pl

    Polubienie

  15. iwonaturzanska

    To bardzo się ciesze, warto mieć taką umiejętność i mówić prosto w oczy kiedy się coś nie podoba 🙂 Ja własnie wyżej pisałam, że łatwiej mi mówić osobom, których nie znam dobrze coś złego, bo z ludźmi, z którymi jestem w związkach jest trudniej 🙂

    Polubienie

  16. lui

    Parę lat temu postąpiłabym tak samo jak Ty. Teraz sama nie wiem. Pewnie bym nie siedziała cicho ale czy bym się odezwała pierwsza.
    Zależy. Czy np. warto wilka z lasu wywoływać.
    Co innego kiedy komuś dzieje się zle. Wtedy zawsze zabieram głos, czy bronię.
    Buzka

    Polubienie

  17. aalillaa

    Każdy człowiek jest inny i podejrzewam, że powód niewyrażania negatywnych opinii nie jest jeden. Te, które najczęściej spotykam, to niechęć do rozpoczynania dyskusji na dany temat. W sytuacji, gdy z krytyką spotyka się sposób myślenia, bądź też przekonania rozmówcy, kiedy kończy się to zazwyczaj pokazywaniem "czyje na wierzchu". Natomiast, gdy krytyce ma podlegać tak powierzchowna sprawa jak nowy image, pojawia się strach o uczucia drugiej osoby, ale również często strach o własny wizerunek. Bo przecież wyrażenie krytyki, to wyrażenie własnego zdania. Na domiar tego krytykę trzeba umieć wyrazić, tak by nie skrzywdzić nikogo i tak by miała ona sens i pozytywny skutek, a tego wyczucia niektórym ludziom brakuje. I owszem, jeżeli krytyka ma za zadanie wyłącznie skrytykować i wytknąć błędy, lepiej by nikt jej nie wygłaszał. Ale to tylko moja opinia 🙂
    Pozdrawiam http://zycieodradoscipolzy.blog.onet.pl

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s