Dlaczego boimy się wyrażać negatywne opinie?

Wczoraj na zajęciach pewna pani profesor spytała o wrażenia z konferencji, na której niedawno byliśmy. Nastała grobowa cisza. Odezwałam się pierwsza: „było nudnie, monotonnie, nieskładnie”. Czemu miałam kłamać i o tym nie wspomnieć? Byłam świadkiem jednego z gorszych wystąpień i szczerze to przyznałam na forum. Po mnie odezwało się kilka osób, jednak większość wolała w tym temacie milczeć, choć grupę mam dość wygadaną.
Co sprawia, że boimy się wyrażać negatywne opinie? Co jest tego przyczyną? Rozumiem, że w niektórych przypadkach lepiej ugryźć się w język, jednak zauważam tendencję do zatrzymywania w sobie wszelkich nie zgadzających się z innymi rozważań. (Mówienie o rzeczach dobrych też, wbrew pozorom nie jest takie łatwe).
Niekoniecznie powiedzenie komuś wprost co się myśli musi być dla niego przykre, bo przecież coraz więcej się pisze o rozwijaniu umiejętności formułowania konstruktywnej krytyki. Dzięki niej bowiem jesteśmy w stanie się rozwinąć, gdy dostrzeżemy elementy warte poprawy. (Pawle, dziękujemy za wczorajsze uwagi  na spotkaniu, myślę, że wszystkim to ukazało jak ważne jest dzielić się refleksjami).
Jak wygląda Wasze wypowiadanie się? Ja uchodzę za osobę bardzo bezpośrednią (co też przysparza mi niekiedy problemów), aczkolwiek nie zawsze tak było i nie zawsze tak w stu procentach jest. Jak sądzicie: trudniej być całkowicie szczerym w relacjach z ludźmi, z którymi jesteśmy najbliżej czy też wręcz przeciwnie: prościej przyznać coś komuś, kogo słabo znamy?

15 uwag do wpisu “Dlaczego boimy się wyrażać negatywne opinie?

  1. szczypta_optymizmu@onet.pl

    Z Korczakiem miałam do czynienia od najmłodszych lat – moja podstawówka była imienia Janusza Korczaka 🙂 Na początku był dla mnie osobą przerażająco obcą – jego śmierć w postrzeganiu siedmiolatki była chyba jeszcze bardziej bohaterska i smutna, niż dla dorosłego. A później, tak jak Ty, poznałam Korczaka na nowo, na studiach pedagogicznych.

    Lubię to

  2. genevieve

    Niewątpliwie to był wspaniały człowiek….można by nawet powiedzieć, że święty….W pełni zgadzam się ze wszystkimi Jego poglądami, dotyczącymi wychowania dzieci…Miłej niedzieli Ivo:-)

    Lubię to

  3. iwonaturzanska

    Jednak życiowe doświadczenie ma wpływ na postrzeganie różnych rzeczy, cieszę się, że doceniłaś Korczaka:)
    Zauważyłaś, że dodałam Cię do znajomych blogów?:)

    Lubię to

  4. iwonaturzanska

    Święty – piękne o nim określenie:-)
    Cieszy mnei, że się z nim zgadzasz:-)
    Tobie również życzę wspaniałej niedzieli! Ja dzisiaj spotykam się z jednym wolontariuszem i uczę do referatu, a poza tym akademikuję:-) A Ty wiesz już co będziesz porabiać?:)

    Lubię to

  5. genevieve

    Dziękuję Ivo, niedziela była słoneczna i dość przyjemna. Do południa cieszyliśmy się obecnością syna, który wczoraj przyjechał ze studiów a dziś niestety musiał już wracać. Po południu korzystaliśmy ze słońca na działce. Pozdrawiam bardzo ciepło:)))

    Lubię to

  6. iwonaturzanska

    To był świetny weekend zapewne:) Ja moich rodziców zobaczę dopiero na Boże Narodzenie. a u nas słońca dziś nie było, więc zazdroszczę w tym pozytywnym znaczeniu!:)

    Lubię to

  7. darmor

    Piszemy o przemocy wobec dziecka, bardzo często odwołując się do przemocy fizycznej. W tym względzie jak i w zasadzie każdym innym aspekcie naszego życia opowiadam się z drogą środka. Ktoś zapyta "Dlaczego?" Sam jestem ojcem, instruktorem harcerskim, sam jestem synem. Mam pewne doświadczenie i przygotowanie. Świat idealny bez stresu nie może istnieć, a sam stres wyzwala w każdym z nas pokłady możliwości inaczej nie dostępne. Sęk w tym, że ze stresem nie można przesadzić. Sztuczne generowanie stresu też nie ma sensu. W tym wszystkim "klaps" to już przemoc, czy może kilka klapsów w całym okresie dojrzewania przypadkiem nie jest lekcją "to boli, to sprawia ból i przykrość". Może dziecko ma się tego samo nauczyć? Kiedy pozna, że uderzenie przez innego człowieka boli – samo uzyska lekcję. Czasem potrzeba bardzo wyraźnego sygnału.Czy mógłbym pobić dziecko – przenigdy – to wdrukowane w umysł, postawy i zachowania reguła. Jestem i ojcem i instruktorem harcerskim – mam chronić dzieci, ale jednocześnie wychowywać i nauczać. Jednak zapewne sam broniłbym się napadnięty przez nastolatków na ulicy. To też przecież dzieci. Dzieci nie wolno bić, a wychowywać je tak, że nie poznają wyraźnych granic możliwości, przyzwoleń, społecznych zachowań bo nie wolno ich stresować? Też nie, a zatem pozostaje nam lawirowanie między dobrem a odrobinką ciemnej strony ludzkiej natury. W przyrodzie nawet metale ciężkie mają cudowny wpływ na rośliny, dopóki nie przesadzi się z ich aplikacją. Zatem jak to jest? Kiedy przesadzamy? Kiedy Rodzice stają się źli i toksyczni? Dobrze wiemy, że nie ma jednoznacznych odpowiedzi bo każda rodzina jest inna i każdy człowiek jest inny. Dziś współczesne nam szkoły podstawowe i gimnazja pozbawione są środków dyscyplinujących. Według mnie wychowanie wynosi się z domu, a szkoły jedynie doskonalą, kształtują postawy prospołeczne – życia w grupie, nic więcej. Jednak dziś szkoła deprawuje, nie mogąc skutecznie egzekwować zasad. Może nie do końca w temacie postu, ale jednak nawiązuje do jednej z wypowiedzi. Nie jestem nawet za klapsami bo to nie jest trwałe narzędzie wychowawcze, ale czy jednak czegoś w tym nie ma?
    [darmor.wordpress.com]

    Lubię to

  8. lui

    Piękne motto przyświecało Jego życiu.
    Był wierny sobie do końca swoich dni.
    Ja chylę nisko przed Nim czoła.
    Nie wiem, czy w dzisiejszych czasach ktoś taki by się znalazł.
    Buzka

    Lubię to

  9. szczypta_optymizmu@onet.pl

    Dziękuję za dodanie 🙂 Ja mam Ciebie na fb (to był bardzo dobry pomysł, teraz wiem, kiedy dodajesz notkę, bez zaglądania co chwilę). Zbieram się do pododawania blogów u siebie, ale pewnie chwilę jeszcze to potrwa 😉
    Muszę przyznać, że Twoje notki są bardzo ciekawe i zaglądam tu z przyjemnością. Oby tak dalej!

    Lubię to

  10. szczypta_optymizmu@onet.pl

    Dziękuję za dodanie 🙂 Ja mam Ciebie na fb (to był bardzo dobry pomysł, teraz wiem, kiedy dodajesz notkę, bez zaglądania co chwilę). Zbieram się do pododawania blogów u siebie, ale pewnie chwilę jeszcze to potrwa 😉
    Muszę przyznać, że Twoje notki są bardzo ciekawe i zaglądam tu z przyjemnością. Oby tak dalej!

    Lubię to

  11. iwonaturzanska

    Ależ nie ma za co! Bardzo się cieszę i dziękuję za dodanie na FB 🙂 Długo zastanawiałam się nad tym czy warto, ale pomyślałam właśnie o takich osobach jak Ty, bo moi znajomi, których mamna FB o nowych notkach dowiadują się z mojego osobistego konta. Fajnie, mam nadzieję, że fanów będzie z czasem więcej, bo nie ukrywam, że kiedy mam informację zwrotną, że warto czytać to, co wyskrobię to jakoś samoczynnie w głowie mi się tli coraz więcej pomysłów zachęcajacych do dyskusji:)

    Lubię to

  12. iwonaturzanska

    Rzeczywiście, do końca życia, całym sobą był wierny swoim poglądom. Ja znam osoby działające na rzecz innych z pełnym sercem i jestem dumna, że mam taki zaszczyt w dzisiejszych czasach okrutnych i złych, niekiedy.
    Część z tych osób to osoby z mojego stowarzyszenia. Przed nimi chylę czoła 🙂
    Pozdrawiam!

    Lubię to

  13. iwonaturzanska

    Odpisałam Panu wczoraj długi komentarz, ale się skasował. Dziękuję za opinię. Rzeczywiście trudno w tym wszystkim znaleźć granice, dyscyplina owszem- musi być.
    Cieszę się, że mam dzięki Panu możliwość poznać zdanie kogoś bardziej doświadczonego 🙂 Pozdrawiam!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s