Ja jako pedagog szkolny, czyli moje pierwsze pół roku w podstawówce

Od zawsze wiedziałam, że chcę pracować z ludźmi i pomagać im. Kiedy wiele lat temu zaczynałam studia pedagogiczne, sama nie miałam pojęcia czym dokładnie zajmuje się pedagog szkolny. Później odbyłam w gimnazjum praktyki i wyszło, że to wcale nie taki łatwy fach! Dziś sama pracuję w szkole podstawowej jako szkolny pedagog…

nauczyciel wychowania do życia w rodzinie, osoba prowadząca rewalidację z uczniem z Zespołem Aspergera oraz zajęcia kompensacyjno-wyrównawcze dla uczniów z ryzykiem dysleksji.

To moje główne zadania, które są uzupełniane masą tych mniejszych, acz ważnych poczynań. Już dawno temu postanowiłam, że jeśli będę pracować w szkolnictwie, to na pewno nie będę należeć do tych, co siedzą w gabinecie i nie wysuwają poza jego drzwi swojego nosa! A zatem chciałabym Wam pokazać, że praca na tego typu stanowisku to nie „mało godzin w szkole” czy też „dużo wolnego”, lecz ciężki, acz satysfakcjonujący chleb – jeśli chce się coś zmieniać.

Wychodzę do dzieci
W ciągu niecałego semestru przeprowadziłam w mojej malej szkółce 28 lekcji o charakterze profilaktyczno-wychowawczym. Kładłam nacisk na to, by zajęcia miały formę warsztatową, a nie wykładową, integrowały grupę oraz były atrakcyjne. Tematy, które mieliśmy przyjemność wspólnie zrealizować to np. rola współpracy; akceptacja drugiego
człowieka; warto uprawiać sport; asertywność, czyli sztuka odmawiania i wyrażania własnego zdania; osiąganie celów krótko- i długoterminowych; motywacja do działania; rozwiązywanie konfliktów; zasady panujące w szkole, radzenie sobie ze śmiercią bliskich; kreatywność; zainteresowania; zdrowe odżywianie; nauka i samorozwój po lekcjach.

Rozmawiam z uczniami
Znam wszystkich moich uczniów po imieniu, większość także po nazwisku. Staram się mieć z każdym kontakt indywidualny i rozumieć jego punkt widzenia. Na moim dywaniku z powodów dobrych i złych wylądowało naprawdę masę dzieci. Kiedy broili starałam się im pokazać konsekwencje swoich działań, a nie biadolić, że to jest złe, bo tak uważam, ja dorosła pani Iwona. Jakie były tego skutki? Nikt nie wychodzi z mojego gabinetu odmieniony i oświecony na zawsze, jednak mam nadzieję, że choć kilka dobrych ziaren zasiałam w głowach, zwłaszcza tych niepokornych.

Uczę Wychowania do Życia w Rodzinie – z klasą V i VI
I tym napiszę osobny wpis. Wiedzcie jednak, że skreśliłam jakiekolwiek tabu na tym zajęciach i mówię młodzieży o wszystkim wprost.

Prowadzę rewalidację ucznia z Zespołem Aspergera
Mamy świetny kontakt, o tym także szerzej kiedy indziej.

Prowadzę zajęcia kompensacyjno-wyrównawcze
Moja grupa liczy zaledwie 4 wspaniałe osoby, dwie dziewczynki i dwóch chłopców z III i IV klasy. Staram się dla nich, nawet specjalnie kupiłam drukarkę, by mieli jak najwięcej ćwiczeń doskonalących umiejętności matematyczne, ortografię i percepcję wzrokową. Najważniejsza zasada, którą tu przekazuje to „systematyczność i ćwiczenie czyni mistrza” 🙂

Prowadzę zajęcia indywidualne dotyczące wyrównywania braków, poprawiania sprawności czytania, pisania, głoskowania oraz koncentracji
Tutaj mam na myśli dzieciaczki z najmłodszych klas, które jeszcze nie potrafią podstawowych rzeczy. I jak to się człowiek niecierpliwi jak widzi, że taki 6-latek nie pamięta literki albo nie umie złożyć d-o-m, kiedy to takie proste? A, nie, nie! Tutaj chylę czoła dla wszystkich nauczycieli edukacji początkowej:-)

Konsultuję się z nauczycielami
Mam przyjemność pracować ze wspaniałą kadrą pedagogiczną i pracownikami szkoły o podobnych do mnie poglądach na temat podejścia do dzieci i obcowania z nimi. Wspieramy się w sprawach dydaktyczno-wychowawczych, lecz nie tylko. Efekty są tylko wtedy, kiedy my jesteśmy spójni, a nie każdy robi jak mu się podoba. Staramy się podejmować ważniejsze decyzje razem, bo wiadomo przecież, że co dwie (i więcej głów) to nie jedna!

Opiekuję się uczniami na świetlicy
Raz w tygodniu przed szkołą i raz po szkole. Pomagam wtedy odrabiać lekcje, pozwalam się bawić czy nawet wyjść na dwór w niektórych sytuacjach.

Kontaktuję się z rodzicami
Telefonicznie, osobiście. Jak duży jest świat, tak tyle osób i postaw. Niekiedy to przyjemny kontakt, a niekiedy naprawdę żmudna orka, zwłaszcza, gdy w domu rodzinnym rodzice podważają z różnych powodów autorytet szkoły i nauczycieli. Jeśli mamy grać w jednej drużynie i sprawić, że ten mały człowieczek „wyjdzie na ludzi” jak to się mówi potocznie, to nie możemy na siebie naskakiwać, prawda?

Pośredniczę w kontakcie między rodzicami/nauczycielami/dziećmi a takimi instytucjami jak policja, poradnie psychologiczno-pedagogiczne, ośrodki pomocy społecznej itd.

Prowadzę dokumentację – dziennik pedagoga, dziennik zajęć rewalidacyjnych, dziennik zajęć kompensacyjno-wyrównawczych, dziennik wychowania do życia w rodzinie, teczki indywidualne uczniów, sporządzanie notatek własnych i prowadzenie organizera

Ogarniam inne rzeczy, takie jak:
codzienne dyżury na przerwach, zastępstwa za nauczycieli, więc niekiedy staję w roli nauczyciela konkretnego przedmiotu, obserwacje i pomoc w Punkcie Przedszkolnym z maluszkami, także jest cała masa dodatkowych zajęć.

Poza wyżej wymienionymi działalnościami każdy pracownik pedagogiczny szkoły ma obowiązek brać udział w Radach Pedagogicznych, zebraniach rodziców, niektórych szkoleniach, uroczystościach. Ponadto kilka lat temu wprowadzono coś takiego jak godziny karciane (KN), czyli bezpłatne dodatkowe zajęcia dla określonej grupy uczniów. Ja w ramach tego prowadzę zespół kompensacyjno-wyrównawczy. Cały etat w szkole publicznej zobowiązuje do odbywania dwóch takich godzin w tygodniu, pół etatu do jednej. Ponadto nie ma takiego nauczyciela, który choć raz nie zabrał swojej pracy do domu; sprawdzania prac, wypełniania dokumentów itd. Dlatego Wam to pisze, bo irytuje mnie myślenie, że pracownicy w szkole mają więcej wolnego niż pracy. Doliczając wszystko, co pisałam powyżej + prace domowe + przygotowywanie się do zajęć (czasem to trwa kilka godzin) + czas poświęcany na doszkalanie się, odbywanie kolejnych podyplomówek (niekoniecznie dofinansowywanych) sprawia, że niekiedy pracujemy tak jakby na dwa etaty, nie jeden. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to praca lżejsza niż np. fizyczna, jednakże pamiętaj, Drogi Czytelniku, Czytelniczko – nauczyciele i pedagodzy, którzy wkładają serce w swoją pracę mają jej naprawdę dużo.

Czytaj także:
Jak wygląda praca pedagoga szkolnego w praktyce, cz. II
Zadania pedagoga szkolnego w praktyce, cz. I 

10 uwag do wpisu “Ja jako pedagog szkolny, czyli moje pierwsze pół roku w podstawówce

  1. Bardzo fajnie podsumowana praca pedagoga – jasno i przejrzyście dla tych niezwiązanych ze szkolnictwem, czym tak naprawdę zajmuje się pedagog i, że nie jest to picie kawy za zamkniętymi drzwiami! Brawo, świetny wpis! 🙂

    Lubię to

  2. Marta Mrowińska

    Witaj!
    Bardzo fajne, rzeczowe podsumowanie! 🙂 A powiem więcej… dodające otuchy i skrzydeł!
    Moja energia do pracy przygasła, nie ma mowy o jakiejkolwiek współpracy… Chyba muszę znaleźć jakąś książkę nt złotych rad dla nauczyciela, jak nie zwariować itp. 🙂
    Pozdrawiam,
    Marta

    Lubię to

  3. Marta Mrowińska

    Hm… Chyba wszystko, co tylko można, ale generalnie staram sie dużo rozmawiać z przyjaciółką, śmiać się, kreatywnie działać… To chyba najlepsza psychiczna odskocznia jaką mogę mieć 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s