Co zrobić, gdy dziecko przeszkadza w pracy?

W sobotę miałam okazję spędzić dłuższy czas u kosmetyczki. I choć wydawać by się mogło, że pogaduchy kobiet w takich sytuacjach sprowadzają się zawsze do kosmetyków i ubrań, poruszyłyśmy dość ważny aspekt.

Pani Agnieszka, kiedy dowiedziała się, że jestem szkolnym pedagogiem, opowiedziała mi o tym, że czasami jej klientki przychodzą do niej ze swoimi dziećmi. Nie było by w tym nic złego, natomiast ów pociechy zaburzają jej całą pracę; przeszkadzają, dotykają wszystkiego, co popadnie i wchodzą nie tam, gdzie powinny. Jak nie trudno się domyślić w takiego typu gabinecie znajduje się dużo specjalistycznych przedmiotów, niekoniecznie należących do najtańszych.

Co zatem robić?

Zwrócić uwagę matce? Jasne, można to jak najbardziej zrobić, pamiętajmy jednak o tym, że różnie mogą na to zareagować. Niektóre upomną dziecko, inne obrażą się i już nigdy nie wrócą. To może samodzielnie udzielać reprymendy chłopcu czy dziewczynce? Czy mamy takie prawo, kiedy obok stoi rodzic? Owszem można, ale tutaj sytuacja wygląda podobnie jak powyżej.

Tak naprawdę cominutowe przywoływanie żwawego malucha do porządku zarówno ze strony rodzica, jak i innego dorosłego nie za wiele da. I tutaj z rozjaśnieniem sytuacji spieszy nam pytanie i dołączona poniżej odpowiedź!

Dlaczego te dzieci tak psocą?

Postawmy się zatem na miejscu np. 5-letniego dziecka. Przychodzi z mamą do jakiegoś dziwnego miejsca, jakaś  pani robi mamie coś dziwnego przy paznokciach czy twarzy… Zastanawia się zatem co by tu porobić? ‚Nudzę się’ – świadomie lub nieświadomie.

Przede wszystkim należy wiedzieć, że dla dzieci w wieku przedszkolnym, jak i wczesnoszkolnym najważniejsze, czego potrzebują na co dzień to ruch i zabawa. Zapamiętajcie: ruch i zabawa. Czy dziecko będzie biegać po gabinecie kosmetycznym, fryzjerskim, w banku, u lekarza, w kościele czy sklepie? Raczej nie, bo wie, że mu nie wolno i jakby nie patrzeć za mała to przestrzeń dla małego kaskadera. Natomiast wszelkiej maści rozrabianie wchodzi już w grę.

Dzieci mają także szalenie wielkie potrzeby poznawania i doświadczania świata. To całkowicie naturalne zatem, że będzie oglądać, dotykać i badać to, czego nie ma na co dzień. Czym ma się w zasadzie zająć, kiedy nie ma ze sobą ulubionych zabawek?

Zaproponowałam Pani Agnieszce:

1. Stworzyć kącik dla dzieci, w którym znalazły by się:

  • kredki, kartki, kolorowanki,
  • klocki,
  • małe piłeczki, ja np. polecam taką malutką z kolcami, która świeci się po poruszeniu,
  • kostkę Rubika.

Trzy pierwsze punkty, jak łatwo się domyślić, zajmą na jakiś czas dziecko, jeśli chodzi natomiast o piłeczki i kostkę Rubika – jak dla mnie mają one moc magiczną. Nieraz widziałam, jak w moim gabinecie największe urwisy manipulując tymi rzeczami wpadały w jakiś trans. Warto zatem spróbować!

2. Dawać zadania

np. Proszę narysuj dla mnie domek najładniej jak potrafisz.

Policz ile kolców ma piłeczka.

Dzieci często podchodzą zadaniowo do sprawy, jeśli sam(a) polecisz mu zrobić to czy tamto, najprawdopodobniej wpłynie to pozytywnie na jego motywację i zajmie się tym, o co prosisz. Pamiętaj, by pochwalić je za to, co zrobiło.

3. Rozdawać nagrody

U mnie od lat sprawdzają się naklejki – dzieci za nimi wręcz szaleją. Co zatem za problem powiedzieć „Jeśli będziesz grzeczna/grzeczny, dam Ci naklejkę” ? Polecam ten sposób, a na pewno i dzieciaki, i opiekunowie będą z tego zadowoleni. Pamiętajmy tylko, by naklejki były różnego typu (w tym roku chłopcy wybierali u mnie najczęściej ze Spidermanami, dziewczynki z Violettą i Hello Kitty).

4. Zwracać uwagę

Jeśli nie poskutkuje to, co powyżej wypisałam, myślę, że warto się odezwać. Jak już to robisz, pamiętaj o stanowczym tonie i odpowiedniej postawie ciała. Proszenie i zapytania cichutkim, cienkim głosikiem nie przyniosą żadnego efektu.

To główne pomysły, które przyszły mi do głowy. Podkreślam, że mam na myśli dzieci żywe, bez zaburzeń zachowania. A Wy jakie macie sposoby na ujarzmienie urwisów w miejscu pracy? Czekam na Wasze propozycję i wiadomość od Pani Agnieszki czy metod poskutkowały:)

2 uwagi do wpisu “Co zrobić, gdy dziecko przeszkadza w pracy?

  1. Marta

    Bardzo cieszę się, że powstał ten tekst 🙂 Dziecko jak to dziecko, żywe srebro 🙂 Kredki, kartki i kolorowanki są świetną sprawą na zajęcie dziecka. Ich kreatywność jest po prostu nieograniczona, choć sama zrobiłam w swojej klasie eksperyment w porozumieniu z wychowawcą tejże klasy. Dałyśmy dzieciakom kreatywną plamę… O piękna masakro! Przychodziły i pytały, co z tym zrobić pomimo naszych wielokrotnych wyjaśnień. Mam wrażenie, że dzieci stały się coraz mniej kreatywne i to mnie niepokoi 😦 Zadania? Świetnie! I przy tym poczuje się taki malec ważny 🙂 I oczywiście gwiazda programu, czyli naklejki! Choć co zrobić, gdy dziecko słysząc o nagrodzie mówi „A to znowu naklejki” – co zrobić w takim wypadku?
    Pozdrawiam,
    Marta

    Ps… Jak murzynek? 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s