Analiza psychologiczno-pedagogiczna przypadku Amy Winehouse

Nigdy nie znałam osobiście Amy Whinehouse. Nie jestem jej największą fanką, jednak film o niej wywarł na mnie duże wrażenie. Nie znam wszystkich faktów z jej życia, ponieważ tylko ona sama je zna. Dziś chce zanalizować pod kątem psychologiczno-pedagogicznym tylko to, co zostało zawarte w filmie dokumentalnym, ażeby ukazać co w życiu jednostki może mieć korzystny, jak i niekorzystny wpływ. Absolutnie nie mam na celu rozważać czy informacje podane w filmie były prawdziwe czy nie, w życiu rzeczywistym u różnych osób zdarzyć się mogą.

Dzieciństwo i rodzina

  1. Ojciec oszukujący matkę – ojciec Amy przez 8 lat miał romans, jednak wciąż pozostawał w związku małżeńskim z matką. Dzieci zawsze czują, że coś jest nie tak. Nie interesował się w ogóle córką, co mogło prowadzić do tego, że później chciała zwrócić na siebie uwagę niestosownym zachowaniem, np. wczesnym przekłuwaniem sobie różnych części ciała.
  2. Niekonsekwentna matka – matka została sama z dwójką dzieci. Podobno córka mówiła do niej, że jest zbyt uległa i wybaczyłaby jej nawet morderstwo. Amy najprawdopodobniej nie miała jasno określonych zasad, konsekwentnie egzekwowanych.
  3. Brak rozmowy z rodzicami – być może nikt jej nigdy nie okazał wsparcia, nie wytłumaczył, mogło się to przyczynić do tego, że tak naprawdę nie wiedziała co jest dobre, a co złe.
  4. Odejście ojca – tym razem fizyczne. Rodzice się rozstali, a wtedy najczęściej dziecko żyje z poczuciem winy ujawniającym się w każdej dziedzinie życia. Być może podświadomie wierzyła, że wszyscy mężczyźni są źli, nie da się zbudować szczęśliwego związku i to ją doprowadziło do rozwiązłości seksualnej.
  5. Zażywanie leków antydepresyjnych – moim zdaniem powinna być w tak wczesnym dzieciństwie poddana terapii z psychoterapeutą, a nie farmakologii. Wówczas mogła się nauczyć, że nastrój człowieka jest zależny od czynników zewnętrznych, a na dodatek sztucznych, być może to sprawiło, że żyła wierząc w to, iż narkotyki sprawiają, że „znikają negatywne emocje”, co oczywiście jest nieprawdą.
  6. Wczesne eksperymentowanie z używkami i kontakty intymne z chłopcami -najwidoczniej nigdy po takiej akcji nie uzyskała wsparcia od dorosłych oraz nie poniosła konsekwencji, które by ją odciągnęły od tego, by znów sięgnąć po narkotyki czy alkohol.
  7. Wyrzucenie ze szkoły – za złe zachowanie, no okej, i co dalej? Mogło to utwierdzić ją w przekonaniu, że jest do niczego.

Dorosłość

  1. Presja związana ze sławą – zmuszanie do grania koncertów w momentach, kiedy potrzebowała wrócić do równowagi sama ze sobą. Wolała zamknąć się w studio i tworzyć, a tymczasem siłą wywozili ją np. do Serbii.
  2. Bulimia – tak naprawdę to nie jest zaburzenie dotyczące tylko i wyłącznie jedzenia, lecz choroba niskiej samooceny i nieustannej chęci odchudzania, o tym pisałam <TUTAJ>
  3. Destrukcyjny chłopak, a potem mąż -facet, który najpierw miał romans z Amy, a potem nie chciał odejść dla niej od swojej obecnej dziewczyny. Po czasie odszedł i żerował na niej (chociażby finansowo), wprowadził w świat dragów. Podczas pobytu w szpitalu przyniósł jej rzekomo narkotyki i mimo tego, że wiedział jak zły mają na nią wpływ – wciąż jej podawał. Oczywiście pewnie nie na siłę, bo to była jej decyzja.
  4. Niedostrzeżenie potrzeby odwyku przez ojca – kiedy Amy zaćpała się, ludzie z branży muzycznej powiedzieli twardo, że musi iść na odwyk. Powiedziała, że pójdzie, jeśli tylko tato powie, że jest taka potrzeba. Powiedział, że absolutnie jej nie widzi. Kto wie, może, gdyby, wtedy powiedział, że ma iść, żyłaby do dziś?
  5. Pojawienie się ojca nagle – nie interesował się nią, gdy była dzieckiem, a nagle pojawił się w jej życiu, kiedy była dorosła. To rodzi duże zamieszanie i niekiedy brak możliwości odnalezienia się w tym. Ponadto bardzo wymuszał na niej koncertowanie i na wyspę, gdzie odnalazła spokój sprowadził ekipę muzyczną. Świat, który zostawiła daleko za sobą, przywiózł jej na siłę sam.
  6. Wspólna terapia z mężem – jej zaburzona samoocena sprawiła, że całkowicie scaliła się ze swoim ukochanym, kiedy on przeciął się butelką, cięła też swoje ręce, bo chciała robić wszystko jak on. Specjaliści odradzali wspólną terapię z nim, jednak znaleźli taki ośrodek, który im na to pozwolił. Powinna sama ze sobą dojść najpierw do ładu.
  7. Źli ludzie spotkani na drodze – wielu dostarczało jej alkohol i narkotyki, wiedząc, że ma z tym problem, źle radzili, przymuszali do koncertów, paparazzi nie dawali jej żyć…
  8. Śmierć babci – odeszła jej jedna z najbliższych osób, co musiało mieć bardzo zły wpływ na ogólne samopoczucie wokalistki.
  9. Choroby – różnego typu spowodowane alkoholizmem i bulimią.

Czynniki wspierające

  1. Przyjaciółka – jak było w rzeczywistości – jak pisałam wyżej nie wiem, ale wygląda na to, jakby przyjaciółka ją wspierała ją całe życie.
  2. Babcia – skoro matka nie stanęła na wysokości zadania i nie była da niej autorytetem, babcia stanęła w tej roli, Amy miała z nią dobry kontakt; wspólnie mogły wymieniać czułości, czego dziewczynka nie doznała z rodzicami.
  3. Tony Bennet – dla Amy był to wielki autorytet, uwierzył w nią i zaprosił do zaśpiewania wspólnie jednego utworu. Jego spokój i zobaczenie w niej wielkiej kobiety i artystki podbudowało ją.
  4. Wyjazd na St. Lucia – tam spędziła pół roku, wydawało się, że już jest coraz lepiej z nią…
  5. Odwyki – sprawiały, że chociaż na jakiś czas wracała do równowagi.
  6. Tworzenie muzyki – jej wielka pasja pozwalała w dużej mierze jej radzić sobie z tym, co było trudne.
  7. Zamknięcie w więzieniu męża – moim zdaniem dobrze, że go zgłoszono na policję (a kto wie, może zrobił to ktoś z jej przyjaciół?), wówczas mogła zobaczyć jak jest żyć bez niego i odbić się od dna.

Napisałam ten tekst nie po to, by usprawiedliwić Amy w zażywaniu narkotyków i spożywaniu alkoholu. Absolutnie nie! Była osobą dorosłą i ponosiła odpowiedzialność za to, co robi. Jednak musiało jej być cholernie trudno żyć w świecie, który powodował tak ogromną samotność i cierpienie. Każdy z nas powinien już wcześniej zastanowić się co go wspiera i chroni, a co ma na nas zły wpływ i to z uporem maniaka eliminować. Chciałam również pokazać jak wielką odpowiedzialnością jest posiadać potomstwo i jak zły wpływ może mieć nawet jedno słowo na całe życie dziecka i w jaki sposób zachowania ludzi mogą ciągnąć drugą osobę na dno. Oby na świecie było jak najmniej takich przypadków, jakim była Amy Whinehouse.

amy-whinehouse

3 comments

  1. Mądry artykuł, poruszył mnie. Jaka to smutna sprawa i nieszczęśliwa postać. I można powiedzieć, że zawsze to samo: jedno z rodziców słabe i niekonsekwentne, drugie nieobecne, brak oparcia, brak właściwie wychowania… A później nieodpowiedni mężczyzna, wywierający zły wpływ… Nieodpowiedzialne zachowanie ojca. Ja też nie usprawiedliwiam Amy, ale oczywiste dla mnie jest, że to wszystko musiało mieć na nią zły wpływ.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s