Nie walcz ze sobą!

Kiedyś jedna mądra kobieta zaczęła stukać o siebie dwoma markerami. Wszyscy wtedy mówili, że walczą ze sobą, by coś osiągnąć i się do czegoś zmotywować. Trzaskała nimi głośno i powiedziała, że „zawsze, gdy dwie strony ze sobą walczą – jedna bardziej obrywa”. Jaki więc sens ma walczenie z samym sobą?

Ot, różnica znowuż w słowach!

Ja wiele lat temu nauczyłam się mówić, że ze sobą nie walczę, lecz za sobą podążam. Walczę co najwyżej z moimi słabościami, a jaka jest w tym różnica?

Drugiego sformułowania (walczę ze słabościami) wolę nawet nie używać. Życie i tak do najprostszych nie należy, po co więc dodatkowo mówić sobie, że szarżuje się z mieczem jak samuraj? Mnie wystarczy to, że codziennie mobilizuję się do miliona rzeczy i całej ideologii walki z tego robić nie muszę.

Jeśli zaś chodzi o podążanie za sobą… Wiele lat temu po długim okresie bycia dla samej siebie wrogiem – stałam się swoim najlepszym przyjacielem. Oczywiście, że mam ‘normalnych przyjaciół’, ale to ja wiem co jest dla mnie najlepsze, to ja znajduje w sobie pocieszenie i siłę. Jestem swoją najlepszą przyjaciółką, dlaczego więc mam ze sobą walczyć? Co ja takiego sobie robię złego, że mam ze sobą walczyć? Czy ja na to zasługuję, by ktokolwiek walczył ze mną? Nie, nie będę wobec siebie wymierzać biczów i kar.

Podążać za sobą oznacza dla mnie brać pod uwagę swoje potrzeby, być dla siebie wyrozumiałym, ale też powiedzieć sobie otwarcie, że to co, pojawia się w mojej głowie to zwykłe wymówki i trzeba działać.

Różnica w podejściu jest według mnie kolosalna, bo co innego mieć poczucie, że żyje się w zgodzie ze sobą i robi całą masę rzeczy niż każdego dnia podnosi rękawice rzuconą od samego siebie.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy używacie tych sformułowań?

iwona-turzanska-4

18 uwag do wpisu “Nie walcz ze sobą!

      1. Wszystko pewnie zależy od tego jak definiujemy surowość. U mnie pełni rolę koła zamachowego, jako środek utrzymujący mnie w torach aby móc dotrzeć do celu, który sobie obrałem.

        Polubione przez 1 osoba

  1. Dzisiaj korygowałam nowy post – właśnie na ten temat. Jutro wypuszczę go w świat. Nawet ni zdawałam sobie sprawy z tego, jak często nie tylko ja używam słowa ”walczyć”. Moja Przyjaciółka zwróciła mi na nie uwagę… i wówczas zaczęłam dostrzegać je nie tylko u siebie, ale i u innych, Jak wiele Kobiet w swoich komentarzach pisze o walce właśnie. A moze czas najwyższy przyszedł, aby odłożyć nasze miecze i całą resztę i po prostu dać sobie popłynąć?

    Polubione przez 1 osoba

  2. Moim zdaniem to też kwestia co dla kogo znaczy walka i w jakim konkretnie przypadku chce się jej używać. Tą walkę często człowiek toczy ze swoimi wadami,bo jednak podejmuje działania w celu usunięcia tej wady. Można też usuwać tą wadę przy pomocy oczekiwań. Jednego bardziej zmotywuje walka,drugiego oczekiwania. Ale z jednym na pewno w pełni się zgodzę – nie warto być katem dla samego siebie. Jeśli chcemy walczyć to walczmy z konkretną wadą,problemem,ale nie z samym sobą.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Nigdy nawet nie zastanawiałam się nad tym. A często słowa mają ogromną moc sprawczą, destrukcyjną itd. Zastąpiłam już ‚udało mi się’ słowami: „Zrobiłam to”. Czas na następny krok: podążam za sobą.

    Dziękuję za inspirację i za komentarz pod moim wisem.
    Agnieszka z rytmklawiatury.pl

    Lubię to

  4. Cudowny blog.
    Ciekawe podejście. Nigdy się nie zastanawiałam, czy ze sobą walczę czy raczej współpracuję. Zbyt wiele razy się poddaję, to wiem na pewno.
    No nic, muszę troszkę inaczej spojrzeć na swoje życie. 🙂

    Lubię to

  5. Cudownych blog.
    Nigdy się nie zastanawiałam, czy ze sobą walczę, czy raczej współpracuję. Na pewno za często się poddaję.
    No cóż, muszę się bardziej przyjrzeć swojemu życiu. I go zmienić. 🙂

    Lubię to

  6. A ja wychodzę z założenia, że czyny nie słowa. Więc jeśli walczę z jakąś słabostką, która na co dzień mnie uwiera, to walczę by ją ze swojego życia wyeliminować.. by się rozwijać. Przykład? Moje ciało i mój umysł wołają o słodkie, a ja wiem, ze nie mogę bo i tak mam nadprogramowe kilogramy z którymi źle się czuję i które zdrowia mi nie przyniosą, więc walczę.. bo to jest walka… walka najgorsza z możliwych bo z samym sobą. 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s