O asertywności

Uwielbiam temat asertywności. Chętnie o nim rozmawiam i analizuję go. Nikt się z nią nie rodzi, lecz powinien ją nabyć. A po co? Żeby chronić swoich granic przed innymi i mówiąc kolokwialnie: nie dać sobie wejść na łeb!

Ileż to razy, osoby, które nie wykazały się asertywnością odczuwały dyskomfort, działanie wbrew sobie? I czy to warto? Moim zdaniem nie! Zdecydowanie lepiej jest być asertywnym, a jeśli się nie jest, to warto nad tym popracować 🙂

Przykład nr 1. znajduje się <W TYM WPISIE> A dzisiaj…

Przykład nr 2. z życia.

Jakiś czas temu mieliśmy zaplanowany wyjazd w jedno miejsce, żeby w dwójkę z narzeczonym pobiegać. Akurat się złożyło, że przyjechały tam też osoby, które znamy, jednak my nie umawialiśmy się z nimi na wspólne bieganie. Przywitaliśmy się i postanowiliśmy wyruszyć w samodzielną biegową przygodę. Zaproponowano nam, byśmy pobiegali z nimi. Grzecznie odmówiliśmy mówiąc, że ja przecież biegam powoli i nie jestem w stanie za nimi nadążyć.

Reakcja ludzi:

Niektórzy od razu ten fakt zaakceptowali: mamy przecież prawo pobiegać sobie w dwójkę, nie ma sensu nikogo zmuszać, a Ci, co mnie znają wiedzą, że moje tempo jest naprawdę wolne.

Inni natomiast stwierdzili, że przecież cała grupa też biegnie powoli, na co odpowiedziałam, że moje „powoli”, a ich „powoli” to całkowicie inne tempo. (Każdy ma swoje tempo tzw. bc1, bc2 i bc3 i u każdego się ono różni).

Nie zrozumiałam jednej rzeczy; dlaczego jedna z tych osób kilkanaście razy (nawet potem jak się jeszcze spotkaliśmy) wywierała na nas tak ogromną presję, byśmy biegali wszyscy razem, skoro my nie chcemy? Jak pisałam we wcześniejszym wpisie, osoby, które nie szanują normalnych decyzji innych ludzi mogą mieć trudności z szanowaniem ludzi w ogóle, a także z własnym poczuciem własnej wartości.  Być może te osoby buduje namówienie kogoś do czegoś, a być może po prostu mają wredną naturę i robią komuś na złość? A może chcą usilnie popisywać się przed innymi i wywalczyć miejsce w grupie? Nie wiem, tak sobie głośno myślę.

Moje granice

Jestem osobą asertywną. Mam wysoką samoocenę i wiem, jakie są moje wartości. Nie uginam się pod naciskiem grupy, lecz dążę do tego, co sobie postanowię. Jeśli jakaś obca mi osoba ma z tym problem, to ja nie chcę się z nią zadawać ani tym bardziej biegać, zgodzicie się ze mną moi drodzy?

Jakie przemyślenia? Podzielcie się swoimi przemyśleniami i sposobami ich rozwiązania lub nie 🙂 Buziaki!

 

Czytaj także:
Rzecz o asertywności
Asertywność, czyli jak być asertywnym?

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s