O chłopcu wychowywanym jak pies – przypadki z książki

Od jakiegoś czasu publikuję dla Was wpisy inspirowane książką psychiatry „O chłopcu wychowywanym jak pies”. Sami widzicie, że ujmuję dany temat wplatając w niego osoby opisane w tej pozycji bibliograficznej. Dzisiaj tylko o konkretnych przypadkach.

Przypadki z książki

  1. Tina – 7 lat, pierwszy kontakt z psychiatrą polegał na tym, że weszła mu na kolana i dotknęła krocza. Jedynych mężczyzn jakich znała to byli mężczyźni drapieżcy. Nie było w jej życiu wspierającego ojca, dziadka, wujka ani brata. Jej matka pracowała, miała trójkę dzieci, opiekowała się nimi sąsiadka, która zostawiała Tinę nastoletniemu synowi, które ją i jej małego braciszka molestował. Pewnego dnia matka wcześniej wróciła z pracy i dowiedziała się co się dzieje pod jej nieobecność.
    Dziewczynka po latach terapii wyszła na prostą. Perry pierwszy raz w pracy z ludźmi miał moralne dylematy: czy zabrać z mrozu samotną matkę z dziećmi czy w dalszym ciągu trzymać dystans lekarz-człowiek. Perry dzięki Tinie odkrył, że trzeba poznać dziecko, a nie tylko jego objawy.
  2. Sandy – 3 lata. W wieku 2 lat była świadkiem jak jej matka została zgwałcona i zabita, samo dziecko miało poderżnięte gardło, ale przeżyło. W tym drastycznym momencie (jako malutkie dziecko) nie wiedziała, co robić z matką, więc dała jej mleko, ale mamie „nie chciało się pić”. Napiła się go sama. Dziewczynce wylatywało mleko z gardła. Na skutek tego panicznie bała się mleka. Paniczne reakcje powodował też u niej dzwonek do drzwi, bo użył go zabójca przed zbrodnią oraz wszelkiego rodzaju sztućce, bo tym zamordowano matkę.
    Rok później miała zeznawać w sądzie. Nie była objęta pomocą psychologa etc. Nikt podczas jej badania nie umieścił PTSD w diagnozie różnicowej – czyli tej, którą się rozważa, potem ewentualnie odrzuca.
    W kontakcie z Perrym przez długi czas odtwarzała przytrzymywanie i dawała jeść mówiąc upiornie: „to dla Twojego dobra, mała”, co najprawdopodobniej wypowiadał do niej zabójca matki. Dziewczynka nie odtwarzała zabójstwa, najprawdopodobniej cierpiała już długo przed nim.
    Dzięki odtwarzaniu mózg próbował uczynić z traumy coś przewidywalnego, przerobić to. Regularne powtarzanie, które sama rozpoczynała na sesjach terapeutycznych spowodowały tolerancje i akceptację tego, co się stało, poradzenie sobie  z tym. Dlatego w dorosłości czasem opowiadamy wiele razy co się stało. Dziewczynka wyszła na prostą .
  3. Dawidianie – było to ponad 20 dzieci odebranych z sekty Koresha. Dzieci nie mogły odnaleźć się w ‚normalnym’ środowisku – występowała u nich segregacja płciowa, sztywna dieta, mówienie, że ludzie spoza sekty to babiliończycy. Rozdzielenie tych dzieci mogło pogłębić ich przerażenie. Nie znali świata poza sektą.
  4. Laura – 4 lata – miała 14 kg, jej akta były wyższe od niej; ku zdziwieniu wszystkich – jadła dużo, ale nie rosła. Okazało się, że matka nie dała jej ciepła, nie tuliła jej, nie kołysała, nie śpiewała, dlatego jej rozwój się zatrzymał! Matka została z nią zawieziona do matki zastępczej Mamy P., która nauczyła ją tulić dziecko. Laura jedząc taką samą liczbę kcal, zaczęła rosnąć, gdy zaczęła być tulona. Dziecko, gdy jest małe i się np. skaleczy szuka mamy czy taty – tak uczy się potem samoregulacji, najpierw dostaję to od innych, potem wytwarza się u niego. U dziewczynki próbowali znaleźć różne choroby,a  to oziębłość matki spowodowała jej problemy zdrowotne. 
  5. Leon – nastolatek, zabił, zgwałcił i skopał dwie dziewczynki: dwunastolatkę  i trzynastolatkę. Jego matka była niepełnosprawna intelektualnie. Kiedy urodziła jego brata Franka mieszkali tam, gdzie jej rodzina i wszyscy opiekowali się na zmianę dzieckiem. Kiedy się wyprowadziła z mężem za pracą – została sama. Urodziła Leona i nie mogąc poradzić sobie z jego płaczem zostawiała go jako niemowlaka samego. Mógł tylko na sobie polegać – tego się nauczył. W jego mózgu nie rozwinęły się obszary odpowiedzialne za to, by czerpać radość z relacji z ludźmi, więc cieszył się tylko z dóbr materialnych i z kontaktów seksualnych. Po ogłoszeniu wyroku spytał: ‚dlaczego oni płaczą? Przecież to ja idę do więzienia’ Ubanalnił morderstwo, stwierdził, że małe dziewczynki mu obiecały seks, same go zaprosiły i ich nie skopał, lecz się potknął. Zdiagnozowano u niego socjopatię na skutek zaniedbań matki. 
  6. Justin – 6 lat, krzyczał, huczał w szpitalu, wychowywany był jak pies w klatce z innymi psami. Kiedy miał 2 miesiące opuściła go 15-letnia matka. Wychowywała go babcia cierpiąca na otyłość, która umarła, gdy ten miał około rok. Zajmował się nim konkubent babci Artur, który nie miał pojęcia jak wychowywać dzieci. Trzymał go w klatce, dawał jeść, przewijał, w nagrodę mógł czasem wyjść z klatki pobawić się z psami, ale wracał do niej za karę. Nie śpiewał mu, nie przytulał go, nie mówił do niego. Justin nie umiał chodzić w wieku 6 lat. Jego mózg wyglądał jak mózg starszej osoby z alzcheimerem (sklerozą). Lekarze nie spodziewali się, że to zaniedbanie wywołuje w mózgu takie zmiany!
  7. Dzieci, którym wmawiano, że stosowano na nich okultyzm. Były  to dzieci molestowane i bite, jednak nie ze względów religijnych. Kazano im biegać po schodach do łez, potem przytrzymywano, by wymusić zeznania, że na nich robiono okultyzmy. Przytrzymywanie wymyślił Zaslow w latach 70 polegało to na tym, że przytrzymywano dzieci – jedna osoba trzymała głowę, reszta ręce i nogi, ktoś wbijał im w klatkę piersiową knykcie i poruszał nimi góra-dół aż do siniaków. Uznano to za przemoc. Dzieci mówiły ze strachu, że były ofiarami okultyzmu, co było nieprawdą.
  8. Kruk – dziewczyna, która była gwałcona wyobrażała sobie siebie jako kruka – później była to podstawa do pracy nad metaforą. Cięła się. Znaleziono ją w łazience w szkole, miała skrajną dysocjację, zawieziono do szpitala. Serce biło 48 do 52, a powinno 70 do 90 uderzeń na minutę. Okazało się, że dzień wcześniej zadzwonił jej opracwa, eks mamy i powiedział, że je obydwie znajdzie. Jej stan przypominał przedawkowanie heroiny, jednak nic nie wykryto. Na skutek traumy ludzie mogą w taki sposób reagować. 
  9. James – 6 lat spadał z balkonu, podobno uciekał z domu. Matka miała zastępczy Zespół Munchausena.
    Syndrom Munchausena – gł. dotyczy kobiet – świadomie wpędzają dzieci w chorobę, by zyskać uwagę i zainteresowanie lekarzy etc. Poddają dzieci bolesnym badaniom. Potrafią zanieczyszczać kroplówki odchodami, by wywołać infekcję, traktować skórę żrącymi substancjami, np. domestosem. Nie ma on na celu śmierci.
    Zastępczy Zespół Munchausena natomiast polega na tym, że osoba chora stara się przyprawić o chorobę kogoś innego, zwykle dziecko też, by zyskać wsparcie, współczucie. Wynika to z problemów z zależnością, patologicznym dążeniem do bycia potrzebnym. Najczęściej chorują na niego kobiety, które dobierają sobie uległych mężów. Nie mogą sobie poradzić z dojrzewaniem dzieci albo gdy lekarze się orientują, że to jej wina, czują się zagrożone, więc mogą chcieć zabić własne dziecko! Dostają współczucie jak im dziecko umrze, ale nie kiedy wyjdzie na jaw, że same je zabiły. W jednych z badań sfilmowane 39  matek majsterkujących przy aparaturze swoich maleńkich dzieci, duszących je poduszkami, wpychających do gardła palce – żeby upozorować SIDS – nagłą śmierć niemowląt.
  10. Piter – wychowywany w rosyjskim sierocińcu, w którym dzieci leżały obok siebie w łóżkach. Opiekunki spędzały z nimi 15 minut na 8 h, żeby je nakarmić czy przewinąć. Na skutek tak rażącego zaniedbania dziecko kiwało się, mówiło jakimś prymitywnym językiem (możliwe, że rozwinęło go w kontakcie z innymi sierotami). Okazało się, że jego mózg od zaniedbania ma mniejszy rozmiar, niektóre jego obszary są zmniejszone, niektóre jego części niewłaściwie funkcjonują. Piter miał zanik kory czołowej, w niektórych miejscach był płyn rdzeniowy zamiast tkanki mózgowej. W Polsce potwierdziły to badania Vetulaniego, iż takie porażające zmiany wywołuje w mózgu zaniedbanie.

Czy jest to dla Was wstrząsające? Dla mnie tak, a jednak pracuję z dziećmi po różnych traumach. To, co pokazują w telewizji niekoniecznie zdarza się rzadko, niestety. O wielu przypadkach nie mamy też zielonego pojęcia. Niewątpliwie książka tego psychiatry jest jedną z ważniejszych, jakie w życiu przeczytałam. Czekam na komentarze!

upset boy leaning against a wall

Literatura:
B. D. Perry, M. Szalavitz, O chłopcu wychowywanym jak pies

4 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s