Brak czasu – wymówka XXI wieku

„Biegałabym tak, jak Ty, ale nie mam czasu”.
„Czytałabym tyle, co Ty, ale nie mam czasu”.
„Spotkał(a)bym się z Tobą, ale nie mam czasu”

– ile razy to słyszeliście? Bo ja chyba sto tysięcy razy. Doba ma zawsze 24 godziny i jest to niezmienne. Gdzieś przeczytałam, że przecież Einstein, Newton i Maria Skłodowska-Curie też mieli w ciągu doby tyle samo minut, co każdy z nas.

„Nie problemem jest brak czasu, lecz jego organizacja” – ja przyjęłam w życiu takie myślenie. Na studiach zaangażowałam się w bardzo wiele działalności np. wolontariat, bieganie, koło naukowe, pisanie w gazecie, praca, czytanie książek itd. Choć jeszcze w liceum uznawałam siebie za leniucha i o organizacji czasu i planowaniu nie miałam zielonego pojęcia – udało mi się to wszystko godzić z bardzo dobrymi rezultatami. Im więcej masz na głowie, tym więcej ogarniasz.

Zjawisko ‚choroby braku czasu’ najbardziej dotyka mnie w relacjach z bliskimi i znajomymi. Wychodzę z założenia, że za relację odpowiedzialne są dwie osoby, a nie jedna. Przykro mi zapraszać kogoś na kawę kilka lub kilkanaście razy i za każdym razem słyszeć, że ktoś nie ma czasu. Moim zdaniem, jak ktoś chce znaleźć czas, to go znajdzie i kropka. Niesamowite jest to, że z przyjaciółką z Bydgoszczy widzę się wiele razy częściej niż z koleżanką, która mieszka 1 km ode mnie od 5 lat i deklaruje, że spotkamy się „niedługo”. Nie chcesz się spotykać, nie obiecuj – proste. Ja po prostu z czasem przestaję prosić. Też tak macie?

Ja zdobyłam umiejętność planowania i organizacji czasu. Uważam, że wszystko zależy od tego. Robię plany na rok, miesiąc, tydzień i na każdy dzień. Nawet w weekendy sobie wpisując np. pranie, obiad, bieg, blog, zakupy. Możesz oczywiście powiedzieć, że ja się nie znam, bo nie mam teraz dzieci, ale zapytaj siebie ile czasu Ty spędzasz przed telewizorem, a ile ja? Bo ja telewizora nie mam 🙂

Kiedyś zwykło się mówić: „dla chcącego, nic trudnego”. Kiedy ze mną chce się ktoś spotkać, a ja mam trudny okres – rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami, etc. mówię najczęściej, że nie dam teraz rady, ale pasuje mi wtedy i wtedy. Zmienia to postać rzeczy, prawda? Książki czytam czekając w kolejkach do lekarza lub w podróżach. Więcej samodyscypliny, wyeliminowania rzeczy niepotrzebnych i czas się znajdzie na pewno na to, co ważne. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s