Uczeń trudny wychowawczo – czego z nim szkoła zrobić nie może lub może czasami

Byłam ostatnio w aptece i zaczęłam rozmawiać z klientkami, które powiedziały, że współczują nauczycielom, że pracują w dzisiejszych czasach z tak trudnymi dziećmi. Opowiedziały mi o tym, że w klasie wnuczka jest bardzo „niegrzeczny uczeń” i szkoła nic z tym nie robi, a przecież jest tyle rozwiązań! Wyjaśniłam im kulturalnie, że ich rozwiązania są niemożliwe do realizacji, a inne mało prawdopodobne. Na podstawie rozmów z tymi paniami oraz innymi osobami tworzę ten wpis.

Uczeń trudny wychowawczo – czego z nim szkoła zrobić nie może lub może czasami

  1. „Dać go do szkoły specjalnej!” – szkoła specjalna jest tylko dla uczniów z niepełnosprawnościami intelektualnymi, czyli jak się wcześniej mówiło – upośledzeniem. Zazwyczaj uczniowie w szkole publicznej to dzieciaki w normie intelektualnej i się tam nie kwalifikują.
  2. „Dać go do szkoły terapeutycznej!” – owszem, istnieją takie szkoły i zawsze chętnie je proponuję. W samym Wrocławiu są w zasadzie 3 największe szkoły terapeutyczne. Jedna z nich jest tylko dla uczniów z trudnościami w nauce (np. z diagnozą dysleksji), ale już nie z trudnościami wychowawczymi. Jak się łatwo domyślić pozostałe 2 szkoły mają mniej miejsc niż jest uczniów szczególnie dokazujących. No ale… powiedzmy, że się znajdzie miejsce i rodzic zdobędzie potrzebne dokumenty – to rodzic dziecka musi tam dziecko przenieść, a nie może tego zrobić przedstawiciel szkoły. Niekiedy, nawet mimo kilkudziesięciu rozmów rocznie z takim rodzicem – nie chce tam dać dziecka i siłą go tam nie zawieziemy. Rodzic czasem powie, że nie ma kasy i czasu na dojazdy i co wtedy? Pedagog będzie dziecko wozić? Proszę mi wierzyć, niekiedy kilka lat wraz z zespołem przekonujemy rodzica, że warto skorzystać z pomocy szkoły, gdzie jest o wiele więcej specjalistów, mniej uczniów w klasie etc.
  3. „Dać go na indywidualne nauczanie!” – kiedyś indywidualne nauczanie mogło odbywać się w szkole. Dziś niestety jest możliwe tylko w domu. Oczywiście, proponuję rodzicom takie rozwiązanie – wówczas trzeba uzyskać najczęściej zaświadczenie od psychiatry i Orzeczenie o Potrzebie Indywidualnego Nauczania w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. To nie jednak takie proste – zdarzyło się, że żaden psychiatra nie chciał jednemu z uczniów takiego zaświadczenia wystawić, bo nie widział podstaw i miał święte prawo, bo każdy z nas woli się podpisywać pod czymś, w co wierzy. Też niekiedy Poradnia nie widzi wskazań. Najczęściej jednak to rodzic nie chce, by jego dziecko miało w domu indywidualne nauczanie z różnych powodów. My siłą za rodzica też tego zrobić nie możemy.
  4. „Dać go do ośrodka wychowawczego!” – do ośrodka wychowawczego trafia tylko młodzież wyrokiem sądu, a nie decyzją rodzica czy dyrektora obecnej szkoły.
  5. „Dać go do ośrodka socjoterapii!” – do ośrodka socjoterapii oczywiście może trafić uczeń na wniosek rodzica po uzyskaniu odpowiednich dokumentów w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej i tutaj również wiecie, że takie ośrodki są przeludnione. We Wrocławiu są tylko ośrodki socjo od 13 lat. Młodszych trzeba by było wozić do innego miasta i tu powstaje problem…
  6. „Wyrzucić ze szkoły” – jak dziecko mieszka w rejonie, to usunąć z listy uczniów zazwyczaj nie można. Czasem mówi inaczej statut, jednak w większości polskich szkół nie ma takiego zapisu.

Napisałam ten tekst, ponieważ wiele ludzi myśli, że pedagog lub dyrektor np. może ucznia przenieść do innej szkoły. Wszystkie powyższe rozwiązania rodzicom proponuję, ale to od nich zależy co zrobią z dzieckiem. Najczęściej są bardzo oporni i nie chcą podejmować żadnych działań, nawet po ogromnej ilości zaprotokołowanych rozmów. Proszę mi więc wierzyć, że problem mamy wówczas my wszyscy. Można oczywiście w dalszym ciągu proponować te rozwiązania, ale również pisać pisma do sądu, robić komisje wychowawcze, spotkania rodziców i uczniów z wychowawcami, pedagogami, psychologami, dyrekcją szkoły, z innymi rodzicami etc. Rozwiązania istnieją i wszyscy walczymy do końca, by sytuacja uległa zmianie. Też rodzice uczniów poszkodowanych nie wiedzą i nie mogą wiedzieć ile rozmów prowadzi się za zamkniętymi drzwiami, bo nas obowiązuje tajemnica zawodowa.  Jednak najwięcej zależy od dyrektora, bo są i tacy, którzy do sądu pisma nie wyślą choćby nie wiem co. Pracuję jako pedagog pełna nadziei.

6 comments

  1. Trochę trafiłaś w samo sedno w mój problem, bo mój sześciolatek ma ogromne problemy z koncentracją, a co za tym idzie: niegrzeczne zachowanie w klasie. Choć jest lubiany, to szybko traci chęci do zadań i musi nadrabiać w domu, a w domu bolączka jakich mało. Proszę, siedzę nad nim i nic nie pomaga. Myślałam o zaburzeniach sensorycznych, ale prócz tej koncentracji według mnie prawidłowo się rozwija. Trochę martwi mnie ten problem i łatki przypiętej niegrzecznego dziecka, jaką mogą przypiąć mu inni. Nie wiem, czy mogę się tak oficjalnie zapytać, ale napisz mi, czy można z tą koncentracją u dzieci jakoś powalczyć? Wyrastają z tego? Miałaś takie przypadki w klasie?

    Swoją drogą ze swoją wiedzą musiałaś być troszkę rozbawiona w tej aptece. 😉

    Polubione przez 1 osoba

    • Hej,
      wybacz, że tak późno odpisuję Ci, ale miałam trudniejszy czas. Czy współpracujesz z wychowawcą i pedagogiem? Co oni na to? Czy robiłaś mu opinię w Poradni Psych-Ped. + też ocenę procesów integracji sensorycznej? Może warto, jak o tym myślisz:)
      W swojej pracy nie spotkałam się z tym, by jakiekolwiek dziecko wyrastało z problemów z koncentracją.
      A czy słyszałaś o terapii Biofeedback? Może warto na to zapisać dziecko + w bibliotekach są książki dot. pracy nad koncentracją w domu, bo tam powinno się najwięcej dziać, by to poprawić 🙂

      Polubienie

  2. To typowo polskie. Wszyscy wiedzą wszystko na każdy temat. Część rodziców chce najzwyczajniej pozbyć się problemu. Często też swoje trzy grosze dokładają do zachowania dziecka. Nie na jednej metidy na każdego trudnego ucznia. Szkoda, że rodzice z reguły o tym zapominają. Dziękuję, że dodałaś ten wpis. Jestem wychowawcą w zerówce.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. A rodzice pewnie albo wiedzą,że problem istnieje i chcą go zrzucić na szkołę albo są święcie przekonani,że ich dziecko jest grzeczne i szkoła tylko szuka problemu…
    Jeszcze zabrakło mi metody – „porządny wp…dol!”. Oh jak wiele osób chwali i poleca tą „metodę” na trudności wychowawcze. Bo kiedyś to nauczyciel mógł i był spokój..

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s