Jak zachodzą zmiany? Czyli Piramida Diltsa

Bardzo często chcemy coś zmieniać – zacząć coś robić czy może też niekiedy zaprzestać czemuś. Większości z nas wydaje się, że jest to zależne od naszej silnej woli – wystarczy chcieć i już. Jednak zazwyczaj to nie jest takie proste. Jeden z coachów – Robert Dilts opracował Piramidę nazwaną jego nazwiskiem, która mi od wielu lat towarzyszy naprawdę bardzo często. Wyróżnił od kilka poziomów, które warto wziąć pod uwagę, żeby coś zmienić. Piramidy są rysowane tak jak poniżej albo odwrotnie, niekiedy się różnią nieco od siebie.

  1. Środowisko – dotyczy naszego otoczenia, rzeczy materialnych. Jeśli chce zacząć biegać, a nie zorganizuję sobie otoczenia np. butów (choćby zwykłych trampek) i posiadam same obcasy, to bieganie może nie dojść do skutku. Nie mówię tutaj oczywiście o wymyślaniu wymagań, że nie pójdę biegać, bo nie mam termoaktywnych spodni czy też pogoda mi nie odpowiada – na nią nie mamy wpływu.
  2. Zachowanie – chodzi o to co ja dokładnie robię, jak się zachowuję. Jeśli zaplanuję sobie posiłek godzinę lub więcej przed bieganiem, to mi to pomoże wyjść na trening. Zachowanie więc wpływa na środowisko, bo idąc do sklepu i kupując sobie bułkę i dżem – dbam o środowisko, czyli, żebym miała to jedzenie. Tak samo, mogę pójść do Lidla i na rozpoczęcie przygody kupić jakieś buty biegowe (zamiast takich za 400 zł), które się mieszczą w kręgu „Środowisko”.
  3. Umiejętności – mogę umieć organizować sobie czas, żeby pójść pobiegać, organizować sobie buty i np. wspomniane już spodnie. Jeśli posiadam umiejętności – wpływają one na zachowanie i na środowisko. Zatem, niekiedy zachowujemy się inaczej niż byśmy chcieli, bo nie posiadamy umiejętności odpowiednich do tego. Np. kręcimy się po domu i wybieramy się na to bieganie jak sójka za morze, robi się ciemno i bach, nie wychodzimy już nigdzie. Bo nie mamy umiejętności organizacji czasu.
  4. Przekonania – i tu drodzy Państwo jest najczęściej pies pogrzebany. Jeśli myślimy sobie: „Bieganie jest nudne” albo „ja nie umiem biegać”, to wiadomo, że przekonania wpłyną na nas tak, że biegać nie zaczniemy. Jeśli ja natomiast myślę o nim: „Mam dużo korzyści z biegania, moje życie jest lepsze, jeśli je regularnie trenuję” – to wtedy wpływa to na moje umiejętności, zachowania i organizowane przeze mnie środowisko. Najczęściej ten rejon stanowi największy problem do osiągnięcia zmian.
  5. Tożsamość – kim jestem? Jakie mam zdanie o sobie? Ja o sobie myślę, że jestem silną kobietą – fizycznie i psychicznie. Dopóki tak nie myślałam, to z tym bieganiem nie za bardzo mi szło.
  6. Misja – nie wszyscy ten rejon muszą mieć rozwinięty. Niekiedy dotyczy on duchowości, celu życia czy pracy zawodowej.

Żeby zmienić coś w danym szczeblu, zmiana musi zajść w szczeblu powyżej.

Przykład:
Jeśli chcę jeździć do pracy rowerem – muszę oczywiście mieć rower czy go wypożyczać (środowisko), wsiadać na ten rower (zachowanie) i mieć umiejętność poruszania się po okolicy (ja mieszkam we Wrocławiu) oraz (CO NAJWAŻNIEJSZE) wierzyć, że jest możliwe codziennie do pracy rowerem jeździć (przekonania). Bo pewnie znacie przypadki (ja znam), że ktoś ma rower, jeździć umie, a nie potrafi się poruszać w ogromnych korkach czy też uważa, że z tabołami bądź w spódniczce jeździć się nie da. Ja zmieniłam przekonania – uważam, że da się jeździć w spódnicy i jeżdżę. Na rower ubieram płaskie buty i w pracy zmieniam na wyższe, wierzę, że rower może zabrać dużo tabołów (wiec zorganizowałam sobie 2 koszyki na niego). W tym tkwi sekret zmian.

Co o tym wszystkim myślicie, hm? Mi takie szczegółowe rozpatrywanie tego bardzo pomaga:)

5 comments

  1. U mnie zawsze sprawdza się też motywacja. Dlatego postawiłabym ją obok misji lub przekonań. Swoją drogą warto też rozpisać wszystkie czynniki wg takich piramid, na pewno sporo by to ułatwiło. Akurat trafiłaś z tematem, bo planuję pewne rzeczy w swoim życiu zmienić. Spróbuję tym sposobem.
    Pozdrawiam serdecznie!

    Polubienie

  2. Szczerze mówiąc nigdy nie analizowałam wprowadzania zmian w swoim życiu w tak szczegółowy sposób. Jeśli mam coś zmienić to decyzja jest bardzo spontaniczna i po prostu to coś robię. Czy mam do tego te wszystkie elementy? W wielu wypadkach nie i pomysł zmiany po jakimś czasie zostaje porzucony. Chyba najgorzej jest mi się w przypadku wprowadzania zmian przekonać do tego, że przyniosą one pozytywne rezultaty. Twoje bieganie raczej wywołuje we mnie reakcję typu „zmęczę się, spocę, nogę skręcę, są inne sposoby na zdrowy styl życia”. Niemniej jednak uważam, że warto się głębiej zastanowić nad tym co piszesz, bo jak tak sobie myślę, to wszystkie te poziomy piramidy sprowadzają się do maksymy „chcieć to móc”.

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  3. Mnie ogólnie dziwi to stwierdzenie, że możesz wszystko i usilne przekonywanie, że jeśli się chce, to wszystkie mury padają. No nie jest to takie proste niestety…Pewnie, że warto się starać, jednak to nie wystarczy, naprawdę przydaje się jeszcze szczęście

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s