Czy zmienić nazwisko po ślubie?

Moje nazwisko panieńskie to Turzańska. Zawsze powtarzałam, że nigdy go nie zmienię i po ślubie dodam sobie drugi człon. To nazwisko ma historię. Nosiła je m.in. babcia polonistka, która uczyła całe życie. Dzięki niej to nazwisko zna każdy chyba człowiek z mojego miasta rodzinnego.

Jednak… jest to trudne nazwisko. Tylko ja i moja rodzina z tym samym nazwiskiem wie jak często i ile razy jest przekręcane. Nawet wtedy, gdy literuję przez telefon: Te, U otwarte, eR, Zet. Ile raz pisałam maila, żeby się zgłosić na szkolenie, a tu bach na liście oczywiście źle: np. Turzyńska. Dostawałam jasnego szału.

Sprawa druga. W poprzedniej pracy dopiero po całym roku dowiedziałam się, że jedna nauczycielka ma nazwisko dwuczłonowe, ponieważ wszyscy podawali tylko pierwsze. W obecnej szkole cały czas myślałam, że powiedzmy Kowalska i Nowak to dwie nauczycielki, a tu się okazuje, że jedna nauczycielka z nazwiskiem dwuczłonowym. Raz mówili o niej tak, raz tak. Później już głupiałam, czy zapisywać jedno nazwisko, czy dwa, bo czasem nawet niektóre osoby z podwójnym nazwiskiem podpisują się raz tak, raz tak.

Sprawa trzecia, kto z Was by zapamiętał nazwisko Iwona Turzańska-Góra? Bo mojego panieńskiego nie pamięta nikt, kiedy się komuś przedstawię.

Nazwiska podwójne – oczywiście, że mi się podobają i są naprawdę okej, ale każda kobieta niech podejmuje sobie decyzje sama. Kiedy rozpoczęły się Rady Pedagogiczne w szkołach, wszyscy pytali mnie dlaczego nie zdecydowałam się na nazwisko dwuczłonowe Turzańska-Góra. Ja z powodów praktycznych wybrałam jedno nazwisko po mężu – Góra. Usłyszałam, że na nazwisko Turzańska ja sobie zapracowałam.

Rzeczywiście, pracuję już 6 rok w szkole, 4 lata na studiach udzielałam się w różnych organizacjach jako Turzańska. Nie dokonałam cudów, ale coś tam jednak zrobiłam. Czy jednak tak to interpretować, że to, co przed ślubem przepadło?

W obecnej szkole pracuję rok, mam jeszcze szansę na to, by mnie rozpoznawano z czasem tylko po moim nowym nazwisku, zwłaszcza, że dla większości ja jestem po prostu „pani pedagog”, a nie „pani Turzańska” czy „pani Góra”.

Niekiedy rodzi się we mnie refleksja czy na pewno dobrze zrobiłam. Wiem, że podjęłam słuszną decyzję i była to decyzja moja własna, co mam nadzieję, każdy uszanuje. Sorry, wolę wygodę i mam do tego prawo.

A Wy co sądzicie na ten temat? 🙂

4 comments

  1. Ja jestem bardzo przywiązana do mojego nazwiska. Coś w tym jest, że sobie zapracowałam na to nazwisko. Wydałam książkę pod moim nazwiskiem i gdybym chciała wydać kolejną, to miałabym dylemat… Myślę jednak, że tak jak piszesz, z racji wygody wzięłabym nazwisko po mężu. A książki podpisywać będę i tak panieńskim 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s