Mamo, tato, zbieraj kasę, bo biorę ślub!

Ślub i wesele to jedno z najważniejszych wydarzeń każdej kobiety i każda chce mieć piękne wspomnienia z tego dnia. Ba! To powinien być najpiękniejszy dzień w życiu, a składa się na to wiele szczegółów, od atmosfery, poprzez dodatki w wystroju, aż po rodzaj jedzenia stole.

Po pierwsze – każdy niech robi wesele, na jakie ma ochotę, za tyle ile chce, jeśli oczywiście pieniądze ma. Ja dziś napiszę o tym, co mnie ostatnio mocno żenuję i bulwersuje, bo nie znajdę na to innych słów. A mianowicie o wyprawianiu wesel pod hasłem: „zastaw się i postaw się”.

My z mężem odmawialiśmy sobie bardzo dużo, żeby uzbierać pieniążki na wesele. Od małych do dużych przyjemności, od lodów na mieście, aż po wyjazdy w góry. Kosztowało nas to bardzo dużo wyrzeczeń. Jeśli rodzice mają pieniądze i chcą dać młodej parze – nie widzę problemu. Jest przecież czasem tak, że rodzice zbierają kwotę specjalnie na ten cel, bo to duże wydarzenie rodzinne i czuli by się urażeni, gdyby im odmówić przyjęcia.

Nie rozumiem natomiast:

  1. Żądania pieniędzy od rodziców
  2. Zmuszania rodziców do wzięcia kredytu na własne wesele
  3. Oznajmiania im jaką kwotę mają dać

Poznałam w ciągu ostatnich kilku miesięcy sytuacje, które wg mnie nie powinny mieć miejsca:

  • jeden mężczyzna kradł w pracy, bo córka mu powiedziała, że oczekuje, iż da jej na ślub 30 tysięcy złotych, został przyłapany na gorącym uczynku i zwolniony po 10 latach pracy w tym zakładzie
  • drugi mężczyzna robił 70 nadgodzin miesięcznie w pracy fizycznej, mimo chorych pleców, bo oczekiwania córki były podobne jak w przypadku powyższym
  • znam też kilka kobiet, które postanowiły kupić sobie suknię ślubną (za wg mnie kupę kasy!), a resztą kosztów obciążyć rodziców.

Oczywiście, nie mówimy tutaj o ludziach mających takie stanowiska, że raz dwa mogą tą kwotę uzbierać, lecz o ciężko harujących osobach. Niektórzy z rodziców, którzy w takiej sytuacji się znaleźli – wierzcie mi – nie mają co do gara włożyć. Ja uważam tak: chcesz robić huczne wesele na nie wiadomo ile osób, to sobie na to zarób. Moja mama ma 7 sióstr i 1 brata, wszyscy mają wnuki i prawnuki, najbliższa rodzina liczy 200 osób, więc miałam ich wszystkich zapraszać, bo co ludzie powiedzą? Zaprosiliśmy trójkę wujostwa, bo na tyle nas było stać, a jeśli ktoś inny się obraził, to jest jego sprawa.

Nigdzie nie jest napisane, że na wesele trzeba zaprosić absolutnie całą rodzinę, musi mieć około 100 osób i być zorganizowane na pełnym wypasie.”Robię duże wesele, bo co ludzie powiedzą”, sorry, ale gdzie się podziała asertywność? Żal mi tych rodziców, którzy się na to godzą, bo oczywiście znam przypadki, gdzie para młoda po ślubie kupuje sobie telewizory i co tylko, a staremu ojcu, który będzie jeszcze kilka lat spłacać kredyt nawet symbolicznej kwoty nie oddadzą. Ba! Znam przypadki, gdzie młodzi karocą jechali do ślubu, matka kredyt jeszcze spłaca, a oni dawno po rozwodzie.

Osobiście, irytują mnie księżniczki, które chcą mieć wesele, jak z bajki, ale żadną pracą się parać nie będą. Rodzice też swoją drogą się na to godzą, bo zawsze mają prawo odmówić dania takiej kwoty i dawania czegokolwiek. Brawo dla tych rodziców, którzy potrafią się przeciwstawić fanaberiom. Organizacja wesel to dzisiaj dochodowy biznes, co nie oznacza, że trzeba wszystko kupować z najwyższej półki.

Jeszcze raz dodam: jeśli ktoś ma pieniądze i chce je dać młodym – okej, ale mówię o przypadkach, gdzie rodzice takich funduszy nie posiadają, a młodzi – samodzielnie nie zbierając lub dokładając się w małym stopniu – oczekują od rodziców kosmicznych kwot, bo mają w planach zrobić dużą imprezę.

Co Wy myślicie o tym wszystkim? Jak to powinno wyglądać?

2 comments

  1. Moja mam musiała wziąć pożyczkę w pracy, by opłacić połowę kwoty za loka. Wesele nie było duże, bo nie było więcej niż 4o kilku gości. Teście się uparli, że musi być tradycyjne, na cała noc……Ja chciałąm skromnie przyjęcie!

    Polubienie

  2. Zgadzam się z Tobą! Ogólnie wychodzę z założenia, że jak mnie nie stać, to nie kupuję/nie organizuję i kropka. Nigdy nie dopuściłabym do sytuacji, żeby rodzice brali kredyt na moje wesele. A nawet pieniądze otrzymane od taty na ten cel przeznaczyłam na zakup mieszkania 🙂 Jeśli komuś zależy na dużym, pięknym przyjęciu, to odpowiednio wcześnie trzeba na to zacząć oszczędzać. Znam pary, które na studiach w wakacje wyjeżdżały do pracy za granicę, właśnie po to by zarobić na wesele. I takie postępowanie popieram. 🙂
    A jeśli kredyt, to niech taka księżniczka sama go sobie weźmie (o ile w ogólne dostanie).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s