Jak zrodziła się moja miłość do bibliotek

W szkole miałam bibliotekę, jak każdy z nas, jednak nie zachwycałam się jej dobrodziejstwem. Była i już. Na studiach korzystałam z biblioteki na uczelni oraz pedagogicznej bardzo rzetelnie, lecz po to, by mieć z czego się uczyć. Jakieś książki zawsze były pod ręką, więc było co czytać w ciągu roku. W roku 2013 założyłam konto w bibliotece pedagogicznej we Wrocławiu i zaczęłam wypożyczać książki np. Susan Forward (autorka Toksycznych Rodziców), bo kiedyś na studiach słyszałam, że warto je poznać.

Żyłam bez świadomości tego, że w tym ogromnym mieście istnieje jeszcze wiele innych bibliotek… W mieście rodzinnym nie korzystałam z bibliotek miejskich, nawet do końca nie umiałam sobie wyobrazić kto taki z nich korzysta. Kolega z pracy powiedział mi, że chciałby przeczytać książkę, która jest dostępna w miejskiej bibliotece. Założyłam sobie tam konto i całkiem zielona wybrałam się do miejskiej biblioteki.

Ta miejska, niezbyt duża biblioteka różniła się od bibliotek, które znałam od lat. Elektronika poszła do przodu i wszystkie zamówienia od 19 roku życia realizowałam w zasadzie internetowo. Znalazłam się między kolorowymi regałami i mogłam przeglądać książki. Tak zrodziła się moja miłość do bibliotek!

Początkowo nieśmiało wypożyczałam książki, odkryłam, że np. książki Beaty Pawlikowskiej są tam dostępne w ogromnej ilości i rodziły się we mnie cele, by wszystkie je przeczytać. Wypożyczałam jedną po drugiej i zaczęłam oglądać inne książki w dziale np. psychologii. Rozszerzyłam swoje pole widzenia. Początkowo nie potrafiłam się odnaleźć w tym systemie, ale w końcu udało mi się.

Od kilku lat jestem jedną z najbardziej zadowolonych klientek biblioteki. Wypożyczam nie tylko na rynku, lecz także w filii pod moją pracą i ogromnie się cieszę, jak uda mi się znaleźć coś fajnego. Mam poczucie niekończącej się listy książek, które mogę poznać!

Ja książki czytam w życiu tylko raz i nigdy więcej do nich nie wracam, dlatego jest to dla mnie genialne rozwiązanie!

Nie słyszałam, by ktokolwiek z moich znajomych korzystał z dobrodziejstw bibliotek, a może po prostu o tym nie rozmawiamy. Nawet mój mąż czyta niekiedy książki, które przyniosę z wypożyczalni. Ja kocham tam pojechać rowerem i zanurzyć się między wysokimi regałami, na których zawsze znajdę coś, co mi się podoba. A Czy Wy korzystacie z bibliotek? Dlaczego warto to robić, napiszę w osobnym wpisie 🙂

4 comments

  1. Jestem starszy od węgla więc pamiętam czasy, gdy po wiedzę nieznaną chadzało się do biblioteki, nie jak dziś łatwo po prostu w necie wyszukać. Na szczęście dla swych rodziców szybko odkryłem bibliotekę bo coś tak przed dziesiątym rokiem życia dzięki koleżance Hogacie 🙂 Teraz prawie nie chadzam, gdyż za dużo książek kupuję by sobie pozwolić na te wypożyczane, a był czas gdy miałem około 10 wypożyczonych jednocześnie i do biblioteki chodziłem co tydzień by oddawać jedne i brać inne tytuły 🙂 To były piękne czasy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s